W dziale tym będziecie mogli prześledzić dzieje kibiców białostockiej Jagiellonii na podstawie informacji prasowych (głównie Gazeta Współczesna). Trzeba jednak pamiętać, że źródło to nie może być jedynym, na podstawie którego można oceniać Kibiców Jagiellonii, których często prasa z ,,przyzwyczajenia" przedstawiała w złym świetle. Źródło to ma i swoje zalety. Informacje prasowe pozbawione są ,,upiększeń", które spotykamy w dzisiejszych relacjach kibiców, zamieszczanych w różnego rodzaju wydawnictwach.
Co ciekawe zebrane artykuły podważają obiegową opinię, która mówi, że ,,ruch kibicowski" w Jagiellonii pojawił się wraz z I ligą w Białymstoku. Właśnie od pierwszych wyjazdów kibiców żółto-czerwonych mija już 30 lat i nie chodzi tutaj o wycieczki autokarowe, a o wyprawy fanów, którzy często na własną rękę docierali na obcy stadion gdzie ,,uzbrojeni" w barwy i doping pomagali swoim piłkarzom.
Zygmunt
8 X 1973
WYCIECZKA AUTOKAROWA DO SUWAŁK NA MECZ WIGRY : JAGIELLONIA
Jagiellonia organizuje swoim sympatykom wycieczkę autokarową na mecz do Suwałk.
6 VII 1974
MECZ BARAŻOWY O II LIGĘ POLONIA WARSZAWA : JAGIELLONIA
Mamy jednak nadzieję, że do meczu z Polonią wszyscy będą w pełni sił i nie zawiodą wielkiego kredytu zaufania, jakim darzą ich sympatycy piłki nożnej w Białymstoku. Dowodem tego jest fakt, że w Warszawie naliczyliśmy osiem autobusów z wycieczkami i kilkanaście prywatnych samochodów. Było około 300 kibiców, był doping i flagi klubowe. Wierzymy, że jeszcze lepiej będzie w Białymstoku od tego zależy prawie wszystko.
15 VII 1974
DRUGI MECZ BARAŻOWY O II LIGĘ JAGIELLONIA : POLONIA WARSZAWA
Ostatni gwizdek sędziego widownia, która mimo deszczu wytrwała do końca przyjęła wymownym milczeniem. Będziemy więc oglądać mecze na poziomie klasy okręgowej. Natomiast wielka radość zapanowała wśród licznej grupy kibiców Polonii. No cóż na ten sukces czekali oni kilka lat.
12 VII 1975
MECZ BARAŻOWY O II LIGĘ WISŁA PŁOCK : JAGIELLONIA
Aby awansować do II ligi trzeba wygrać niedzielne spotkanie. Niedzielne spotkanie nie będzie łatwe, apelujemy przeto do kibiców, aby licznie stawili się na stadion i o gorący doping. Co oznacza dobry doping doskonale dowiodła mała grupa białostockich kibiców w Płocku.
8 VIII 1975
BIELSZCZANIE DOPINGUJĄ JAGIELLONIĘ
Z dużym zainteresowaniem czekają na inauguracyjny występ Jagiellonii w II lidze również kibice z terenu naszego województwa. Zapowiedzieli swój przyjazd kibice z Bielska Podlaskiego, Hajnówki i Łap. Największa ich grupa przybędzie z Bielska Podlaskiego. Jagiellonia w tym mieście zawsze cieszyła się popularnością i sympatią. Nic więc dziwnego że w Bielsku jest wielu chętnych którzy chcą zobaczyć i tym razem naszych piłkarzy.
Słowa uznania należą się tu Bielsko - Podlaskiemu Przedsiębiorstwu Budowlanemu, które idąc na rękę miejscowym kibicom wypożyczyła im swój autokar i inne środki lokomocji. Tak właśnie było podczas rozgrywek piłkarskich o wejście do II ligi kiedy to bielscy kibice gremialnie wybrali się do Białegostoku i gorąco dopingowali ,,Jagiellończyków". Tak będzie i w najbliższą niedzielę na meczu z poznańską Olimpią.
19 VIII 1975
W CZWARTEK SPOTKANIE INAUGURACYJNE KLUBU SYMPATYKÓW JAGIELLONII
W dzisiejszym numerze gazety jest wypowiedź na temat kibicowania na meczach piłki nożnej w Białymstoku. Wypowiedź dotyczy co prawda tylko pewnego marginesu kibiców lecz niestety jest prawdziwa. Zbyt często zdarza się u nas obserwować przejawy chamstwa na trybunach. Równocześnie białostocka publiczność nie potrafi stworzyć atmosfery sportowego dopingu swojej drużynie. Nasi piłkarze się dosyć często na to skarżą. Ciekawe, że równocześnie białostoccy kibice potrafią doskonale dopingować swoją drużynę na meczach wyjazdowych gdy są w małej grupie. Przykładem może być ich postawa na niedawnym meczu w Płocku.
Przyczyny biernej i sennej postawy należy upatrywać w braku organizacji widowni. W kraju istnieje szereg doskonałych przykładów jak należy to robić. Dlatego nie chcemy szukać własnych dróg - postanowiliśmy skorzystać z form już sprawdzonych. Mamy na myśli kluby kibiców. Wspólnie z zarządem Jagiellonii redakcja sportowa ,,GW" postanowiła powołać do życia klub sympatyków Jagiellonii. Głównym jego celem będzie organizowane spotkań z piłkarzami, szkoleniowcami i działaczami. Sądzimy, że tym sposobem najzagorzalsi sympatycy otrzymają rzetelną informację w miejsce obiegowych sądów i plotek.
Inauguracyjne spotkanie odbędzie się 21 bm o godź 17 w świetlicy klubowej w hali przy Jurowieckiej. Na spotkanie zapraszamy tych wszystkich którym bliskie są sprawy naszej piłki. W trakcie spotkania zastanowimy się wspólnie nad formami działań klubu.
O DRUGIEJ STRONIE MEDALU
Ostatnio głośno było na łamach prasy o wydarzeniach w polskim świecie piłkarskim. Odzewem na krytykę prasy było oświadczenie PZPN w sprawie niektórych ujemnych zjawisk w piłkarstwie. Cieszymy się wszyscy z akcji mającej na celu likwidację przejawów zła w naszym futbolu i zapobieganiu im w przyszłości. Wydarzenia o których wspomniałem skierowały opinię prasową i publiczną w kierunku podniesienia na wyższy poziom pracy wychowawczej wśród zawodników. Na drugi plan zeszła sprawa dyscypliny na stadionach, kultury zachowania się kibiców na stadionie piłkarskim.
Doświadczenia z własnego podwórka nie napawają optymizmem. Odnoszę wrażenie że spora grupa kibiców nie dorosła do tego aby oglądać zmagania drugoligowców. Bo czy można nazwać kibicem osobę która z ,,trudem" wchodzi na teren stadionu niosąc torbę butelek z piwem. Obserwując wraz z członkami Komisji Wychowawczej spotkanie Jagiellonii o wejście do II ligi widziałem kibiców, których zachowanie przeszkadzało w grze. Wznoszone okrzyki nie miały nic wspólnego ze sportowym dopingiem. Zawodnik grający o dużą stawkę zwłaszcza mniej doświadczony, często jest stremowany i zdenerwowany. Nie sądzę więc go tak jak czyni to margines kibiców uważając, ze ,,zapił się" poprzedniego dnia i gra nie wychodzi mu z tego powodu.
Nie zgadam się ze stwierdzeniem ,,kupiłem bilet i mogę postępować jak mi się podoba". Kultura osobista obowiązuje wszędzie na stadionie piłkarskim także.
Gdy drużyna przegrywa nie należy ją deprymować gwizdami i wyzwiskami. Trzeba jej pomóc, udowodnić sportowym dopingiem że wszyscy kibice są z nią, chcą żeby wygrała.
Jakże wiele osób nie dostrzega lub nie chce dostrzec prostej przyczyny porażki, którą jest fakt że w sporcie są lepsi i gorsi, a drużyna przeciwnika wygrała ponieważ była zespołem lepszym.
Dyscyplina na widowni zależy w dużym stopniu od właściwej organizacji zawodów piłkarskich (min. prawidłowej pracy porządkowych).
Moje refleksje na temat widowni białostockich boisk prowadzą do następującego pytania : Czy niewątpliwie sukcesy naszej lokalnej piłki (awans Jagiellonii do II ligi oraz świetna postawa juniorów rocznika spartakiadowego) spowodują zmiany w nastawieniu i świadomości części białostockich kibiców, do których kieruję swoją wypowiedź. Odpowiedź na nie otrzymamy w najbliższym czasie.
Jerzy Łapicz Przewodniczący Komisji Wychowawczej Sekcji Piłki Nożnej WFS.
22 IX 1975
WYJĘCI SPOD SERCA - RZUCENI W BŁOTO
Łaska kibica na pstrym koniu jeździ przekonało się o tym wielu znanych i sławnych sportowców. Doświadczyli tego na sobie piłkarze Jagiellonii znoszeni na ramionach po meczu z Wisłą Tczew i wygwizdywani ostatnio po meczu ze Startem. I tu rodzą się pytania dlaczego wśród osób opuszczających trybuny przed zakończeniem meczu ze Startem widziałem tych, którzy po awansie Jagiellonii do II ligi długo śpiewali ,,sto lat" i wiwatowali przed szatnią na cześć piłkarzy? Dlaczego grupka białostockich kibiców zorganizowała w Płocku lepszy doping niż zapełnione widzami trybuny na meczach w Białymstoku? Dlaczego tak zmieniają się nastroje kibiców, którzy na cześć tego samego sportowca śpiewają hymny pochwalne, by po porażce obrzucić go epitetami nie nadającymi się do druku.
Niestety z przykrością stwierdzam, że na widowniach boisk i hal sportowych Białostocczyzny przeważają kibice złośliwi w dodatku często zmieniający nastroje. Być może początkiem uzdrowienia atmosfery na widowniach naszych piłkarskich boisk stanie się działalność powstającego z inicjatywy GW przy Jagiellonii ,,klubu kibica". Przyklaskując wspomnianej inicjatywie wypada mieć nadzieję, że ambitny plan działaczy klubu nie rozpłynie się wraz z ewentualnymi porażkami piłkarzy.
G. Szerszenowicz
Ps. Czy rzeczywiście - bo tak twierdzą przeciwnicy sportu - widzowie wypełniający trybuny sportowych aren są zbiorowością podobną do tej spod budki z piwem?
22 III 1976
II LIGA JAGIELLONIA : LECHIA GDAŃSK
Mecz wzbudził bardzo duże zainteresowanie 11 tyś widzów. Na jednym z sektorów stadionu Gwardii znalazła się też grupa najwierniejszych kibiców Lechii z zielono - białymi flagami. Wszyscy bez wyjątku sympatycy futbolu patrzyli z niepokojem na płytę boiska przedstawiającą mieszankę śniegu, loda i błota.
24 V 1976
KLUB KIBICA NA OSIEDLU BEMA
Przy Filii nr 3 Miejskiego Domu Kultury w Białymstoku na osiedlu Bema powstał ,,Klub kibica" zrzeszający sympatyków sportu. Dzisiaj tj 24 bm o godź 19 klub organizuje pierwsze spotkanie z mieszkającymi na osiedlu Bema piłkarzami II ligowej Jagiellonii, na które zaprasza wszystkich chętnych nie tylko z osiedla. Będzie to quiz o tematyce sportowej.
2 VI 1976
PIŁKARZE JAGIELLONII LICZĄ NA KIBICÓW
Piłkarzom Jagiellonii pozostało do rozegrania jeszcze dwa mecze. W najbliższą niedzielę w Warszawie z Polonią i 13 bm w Białymstoku z Gwardią Koszalin. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze 3 punktów. Toteż bardzo wiele będzie zależeć od najbliższego meczu z Polonią, która jest już zdegradowana, ale remis w Warszawie należy uznać za przedwczesny optymizm.
Nasz zespół a z całą pewnością zagra ambitnie lecz z drugiej strony wiadomo, że Jagiellonia na wyjazdach gra słabo. Z pewnością jedną z przyczyn jest brak atmosfery dopingu własnej widowni. Na ten fakt w kontekście zbliżającego się meczu zwróciło uwagę wielu kibiców w telefonach do naszej redakcji. Ogólny wydźwięk tych sygnałów jest następujący ,, kibice powinni pomóc Jagiellonii ". Jeden z czytelników ujął to bardzo dosadnie: ,,do Warszawy jest tak blisko, ze nic nie stoi na przeszkodzie aby białostoccy kibice pojechali licznie nasi piłkarze będą mogli czuć się wtedy jak u siebie". Kibice zgodnie sugerują potrzebę zorganizowania wycieczki na mecz. A równocześnie zapytują czy i kto będzie ją organizował.
Z tym pytaniem zwróciliśmy się do MKSB Jagiellonia. Niestety nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi. Klub czyni starania lecz napotyka na duże trudności z otrzymaniem samochodu. Toteż nie wiadomo czy wycieczka dojdzie do skutku. Podobnie mało precyzyjną odpowiedź otrzymaliśmy na temat wycieczek z zakładów pracy.
Zdajemy sobie sprawę, ze zbliżająca się sobota i niedziela jest znakomitą okazja do zorganizowania wycieczek rekreacyjno-turystycznych. Z drugiej jednak strony dla bardzo wielu sympatyków futbolu aktualnie nie ma ważniejszego problemu jak to czy białostoczanie utrzymają się w II lidze. Stąd też apelujemy zarówno do klubu jaki i do zakładów pracy o poczynienie wysiłków celem organizacji takich wycieczek. Z niedalekiej przeszłości - choćby z meczu Jagiellonii w Płocku - posiadamy dowody że nawet nieliczna grupa kibiców potrafi stworzyć doskonały doping tak przecież potrzebny naszemu zespołowi.
7 VI 1976
W WAŻNYM MECZU JAGIELLONIA NIE ZAWIODŁA (POLONIA W. : JAGA)
Zwycięstwo zostało entuzjastycznie przyjęte przez białostockich kibiców, którzy choć w nielicznej grupie ale przez cały mecz znakomicie dopingowali swój zespół. Wycieczka nie doszła do skutku kibice pojechali na własną rękę.
28 VI 1976
II LIGA W STATYSTYCE
Spotkania całych rozgrywek grupy ,,Północ" oglądało ponad milion (1.131. 75 tyś) osób co daje średnią frekwencję na jednym meczu 4720 widzów.
1. Lechia - 283 tyś
2. Arka - 179 tyś
3. Jagiellonia 107 tyś
4. Gwardia K - 105 tyś.
17 VIII 1976
JESZCZE RAZ O WYCIECZCE (GWARDIA W. : JAGA)
Zwycięstwo piłkarzy Jagiellonii w wyjazdowym meczu z warszawską Gwardią natchnęło kibiców nowymi dużymi nadziejami. Kilkudziesięciu najzagorzalszych sympatyków białostockiej drużyny obserwowało to spotkanie osobiście. Niektórzy z nich zadzwonili do nas i prosili o przekazanie opinii iż było to jedno z najlepszych spotkań białostockiej drużyny w tym roku. Poruszyli też inną sprawę. Osoby, które obserwowały sobotnie spotkanie wyjechały na własną rękę pociągiem. Jest to jednak uciążliwe (powrót z Warszawy nastąpił około 5 nad ranem) z drugiej strony zabrakło zorganizowanego dopingu gdyż białostoczanie siedzieli na trybunach rozproszeni. W związku z tym nasi rozmówcy apelują do kierownictwa klubu o organizowanie wycieczek (sami już o tym pisaliśmy).
20 IX 1976
JAGIELLONIA NADAL W CZOŁÓWCE
Na marginesie niedzielnego meczu ciśnie się kilka refleksji poza sportowych, a dotyczących zachowania widzów (na meczu 15 tyś). Rzeczą nagminną są ,,chamskie" przyśpiewki. Zdarzyło się też kilkakrotnie wrzucanie butelek od piwa na płytę boiska. Nie najlepiej to świadczy o kulturze białostockiej widowni.
15 V 1978
REMIS JAGIELLONII W GDANSKU ZE STOCZNIOWCEM
Jagiellonię w Gdańsku przywitano sympatycznie. Koło hotelu, w którym nasi piłkarze kwaterowali zebrali się kibice Lechii dziękując białostoczanom za zwycięstwo nad Gwardią Warszawa dzięki czemu Lechia zrównała się z gwardzistami w tabeli. Niektórzy życzyli białostoczanom zwycięstwa w meczu ze Stoczniowcem, dopingując naszych piłkarzy po ich udanych akcjach. Taka atmosfera niewątpliwie podbudowała Jagiellończyków, którzy grali bojowo, ambitnie stwarzając kilka sytuacji pod bramką Stoczniowca.
23 X 1979
ECHA
Wracając do wczorajszej relacji z meczu Wigry - Jagiellonia chciałbym poruszyć jeszcze dwie kwestie. Pierwsza to ,,gwizdanie" tego spotkania przez olsztyńskiego arbitra pod...Stomil (m.in. nie uznanie prawidłowo zdobytej bramki przez Kołosowskiego). Drugą jest niewłaściwe zachowanie suwalskich pseudokibiców w stosunku do sympatyków Jagiellonii (około 60) którzy od pewnego czasu tradycyjnie już jeżdżą na wszystkie mecze by kulturalnym dopingiem zagrzewać do boju swoich ulubieńców. Sympatyczna grupa kibiców białostockiego zespołu i tym razem wykazała pełną kulturę, zyskując tym samym wdzięczność piłkarzy.
23 X 1979
Otrzymaliśmy list od pana W. Makarewicza. Pisze, że w Ełku w dn. 18 bm dojdzie do interesującego spotkania Mazur - Jagiellonia. Na ten mecz zaprasza on w imieniu Klubu Kibica sympatyków Jagiellonii i zarazem prosi, aby zgłosili się przy bramie głównej skąd zostaną wprowadzeni na wyznaczony sektor trybun. Jednocześnie apeluje do wszystkich o kulturalny doping.
19 XI 1979
MAZUR : JAGIELLONIA
Duże zainteresowanie wywołał w Ełku pojedynek piłkarzy ełckiego Mazura z liderem tabeli Jagiellonią. Mecz ten oglądało ok. 3000 widzów w tym 500 kibiców z Białegostoku.
20 XI 1979
ECHA
W przeciwieństwie do piłkarzy nie popisali się kibice. Zorganizowana grypa sympatyków Jagiellonii aby opuścić stadion musiała otrzymać eskortę milicji. Białostoccy kibice jeżdżąc w ślad za swym zespołem przyzwyczaili się już do różnego rodzaju zaczepek miejscowych chuliganów i z reguły reaguje na nie milczeniem. Niejednokrotnie z tego miejsca chwaliłem ich za sympatyczny doping, ale tym razem muszę udzielić upomnienia. Powodem jest głośne wyliczanie do 10 kontuzjowanego i leżącego na boisku piłkarza Mazura. Słowem - żółta kartka dla kibiców Jagiellonii. Natomiast czerwona dla pseudokibiców z Ełku którzy po meczu pobili dwóch młodych sympatyków Jagiellonii.
1 IV 1980
POLONIA WARSZAWA : JAGIELLONIA 0:0
Mecz nie przyniósł rozstrzygnięcia, ale sympatycy budowlanych ten bezbramkowy remis przyjęli z zadowoleniem.
10 XI 1980
Podczas meczu został podany komunikat następującej treści: Kolegium do Spraw Wykroczeń przy Prezydencie Miasta Białegostoku ukarało grzywną 4 tyś złotych i kosztem postępowania ........ zamieszkałego w Białymstoku za wyczyn chuligański. Będąc w stanie nietrzeźwym wszczął awanturę na trybunie stadionu Gwardii podczas meczu Jagiellonii z Cracovią.
23 IX 1981
Po meczu Jagiellonii z Mazurem powracający do Ełku autokar z piłkarzami Mazura stał się pretekstem do rozładowania prymitywnych instynktów przez grupę niepełnoletnich chuliganów. Obrzucali oni autobus kamieniami rozbijając szybę.
3-4-5 IX 1982
MKSB Jagiellonia informuje członków Klubu Kibica, że wyjazd autokarem na mecz z Gwardią Szczytno nastąpi 05.09 o 6.30 sprzed hali przy ulicy Jurowieckiej.
1-2-3 X 1982
PRZED MECZEM JAGIELLONIA - MAZUR EŁK
Będzie to ,,święta wojna" pomiędzy Białymstokiem a Ełkiem, a także o przodownictwo w tabeli. Jak poinformował nas Klub Kibica w Ełku - Waldemar Makarewicz na sobotni mecz do Białegostoku przyjedzie ponad 1000 sympatyków futbolu z Ełku aby dopingować swych ulubieńców.
6 X 1982
POSKROMIĆ CHULIGAŃSTWO NA BOISKACH
Kolejny przykry fakt. Podczas meczu Jagiellonii z ełckim Mazurem najwięcej nienawiści do przyjezdnej drużyny i ich kibiców demonstrowali członkowie Klubu Kibica Jagiellonii. Po meczu ,,sympatycy" Jagiellonii sprowokowali bijatykę z kibicami Mazura. Nie bez racji są coraz częstsze głosy o rozpędzeniu klubów kibica, które ostatnim czasy przekształciły się w szowinistyczne bandy. Po starciu piłkarskich chuliganów Białegostoku i Ełku siedem autokarów ełckich odjechało z powybijanymi szybami. Szpryca zimnej wody i armatki na rozwydrzonych smarkaczy byłyby chyba jedynym słusznym środkiem. Szkoda, że zaniechano tego w sobotę po meczu Jagiellonii z Mazurem.
22 IV 1983
Na meczu w Łodzi Juventus : Widzew znalazło się wielu kibiców z województwa białostockiego. Zauważyliśmy trzy autokary jeden z Sokółki i dwa z Białegostoku sporo było prywatnych samochodów.
29 IV 1983
W dniu 1 V piłkarze Jagiellonii w ramach rozgrywek III ligi stoczą pojedynek w Orzyszu z miejscowymi Śniardwami. W związku z tym białostocki klub organizuje wycieczkę swych kibiców do Orzysza.
26 V 1983
POLSKA : FINLANDIA 3:2 (olimpijska)
W obecności 30 tyś widzów. Stadion wypełniony, flagi Jagiellonii. Oto opinie na temat tego meczu:
Matti Kuusela, trener (FIN): Podobał mi się piękny stadion, obiektywna widownia i doskonała płyta. Na tak dobrej murawie jak dotąd jeszcze nigdy nie graliśmy.
Trener Obrębski: Atmosfera na trybunach była znakomita. Płyta także. Chętnie rozegrałbym kolejny mecz w Białymstoku. Żałuję tylko, że gra moich podopiecznych pozostawiała wiele do życzenia.
Jan Redelfs, sędzia (RFN): Podobała mi się oprawa spotkania publiczność oraz pełen stadion.
27 V 1983
Kiedy trybuny niemałego przecież stadionu białostockiej Gwardii, który na co dzień odwiedza co najwyżej kilka tysięcy widzów raptem wypełniają się po brzegi jest to dla jego stałych bywalców wydarzenie szokujące. Jest to również dowód, że i u nas na widowni może być gorąca atmosfera. Chóralny doping ,,swoich" nie mówiąc już śpiewaniu ,,narodowego" hymnu i okazjonalnych piosenek - brawo Klub Kibica Jagiellonii!
16 VIII 1983
Jagiellonia organizuje wyjazd kibiców na mecz II ligi do Kielc. Koszt wyjazdu 650 zł, musi być min. 35 osób.
1 IX 1983
Klub organizuje wyjazd na mecz do Płocka z Wisłą.
3 IX 1983
PO SŁABEJ GRZE I BŁĘDACH OBRONY
Smutny był powrót z Płocka piłkarzy i kibiców Jagiellonii. Na domiar złego w przed dzień spotkania z pokoju hotelowego, w którym mieszkali Jagiellończycy skradziono komplet adidasowskich strojów i kilka par butów piłkarskich. Kradzież ta pozbawiła białostoczan tak niezbędnego przecież spokoju i koncentracji. Dopiero na 2 godziny przed wejściem na boisko piłkarze Jagiellonii otrzymali sprzęt przywieziony im przez 100 osobową grupę Klubu Kibica, który gorącą dopingował swych ulubieńców.
15 IX 1983
MECZ PUCHARU UEFA
Widzew : Elsfborg 0:0, na stadionie Gwardii 30 tyś widzów.
10 X 1983
JAGA POGROMCĄ LIDERÓW
Niewielka grupa białostockich kibiców, która w deszczowe sobotnie popołudnie oglądała II ligowy mecz Jagiellonii z Hutnikiem nie żałowała decyzji wyjazdu do Warszawy.
20 X 1983
WIDZEW : SPARTA PRAGA 1:0
Stadion Hetmana 22 tyś widzów. Ponad 300 osobowa wycieczka z Łodzi gdy dowiedziała się, że białostoccy kibice będą mogli w programie radzieckiej TV obejrzeć mecze Spartaka Moskwa - Aston Villa, Dynama Mińsk- Raba Eto Gyoer, Szachtior Donieck: Servette Geneva bardzo zazdrościli białostoczanom ,,szkoda, że nie możemy zostać do jutra - mówili".
15 III 1984
POCZĄTEK PIŁKARSKICH WYCIECZEK
Jagiellonia organizuje swym kibicom wyjazd do Radomia na mecz z Bronią.
26 III 1984
Duża grypa sympatyków białostoczan wybrała się do Radomia by naocznie przekonać się o dyspozycji naszych II ligowców.
7 V 1984
Na wyróżnienie zasłużyła też białostocka publiczność za sympatyczne przywitanie zespołu z Knurowa i kulturalny doping do końca meczu.
11 V 1984
W sobotę 12 bm piłkarze Jagiellonii zmierzą się z kolejnym meczu II ligi w Częstochowie z tamtejszym Rakowem. Na ten pojedynek wybiera się duża grupa kibiców z Białegostoku. Przy okazji informujemy, że zbiórka w sobotę na dworcu PKP o godź 6 rano.
4 VI 1984
JAGA : HUTNIK
Niestety nic dobrego nie możemy napisać o zachowaniu ,,kibiców" spod znaków ,,Jagi" którzy okupowali centralny sektor stadionu. Oprócz dopingu i zachęcających okrzyków było sporo nieparlamentarnych wyrażeń pod adresem sędziego i piłkarzy gości. Ale do tego można się ostatecznie przyzwyczaić. Do zwykłego mordobicia - nie. Pod koniec meczu jeden ze starszych kibiców poprosił kilku najbardziej przeszkadzających aby pozwolili do końca obejrzeć mecz trzymający przecież publiczność w napięciu. Jeden z kibiców Jagiellonii wyraźnie pod silnym wpływem alkoholu uderzył owego człowieka w głowę. Uderzony osunął się na ziemię a trzech następnych młodzieńców z szalikami zaczęło go okładać pięściami. Pobiegłem po milicjantów, którzy ujęli jednego z chuliganów. Teraz złość rozwydrzonych gówniarzy (niestety) obróciła się wobec funkcjonariuszy MO (zostaw go zostaw) oraz mojej osoby. Z synem musiałem uciekać ze stadionu przed końcem meczu. Nazwiska napastników - o ile ustali je milicja - podamy do wiadomości. Chuligaństwu szkoda, że spod znaku Jagiellonii - trzeba się stanowczo sprzeciwić.
22 VIII 1984
KU UWADZE KIBICÓW SĘDZIA - POWIETRZE ALE NIE ZAWSZE...
71 min meczu Jagiellonia- Błękitni Goście przed minutą stracili gola jednak tym nie zrażeni poszli do ataku. Niecelne podanie piłka idzie w kierunku Lisowskiego i gdy wydaje, się że już jest starcona raptem na drodze pojawia się sędzia. Pan Mieczysław Piotrowski z Warszawy nie zdążył w porę uskoczyć i odbita od niego piłka powróciła pod nogi kieleckiego napastnika. Szybkie podanie strzał dobitka do pustej bramki i goście zdobywają honorowego gola. Na trybunach pojawia się najpierw nieśmiały a potem coraz głośniejszy i chamski okrzyk ,,sędzia ch..." Niestety najgłośniej krzyczą ci w sektorach Klubu Kibica, co dobrze znają przepisy i wiedzą, że sędzia to powietrze i nie ponosi odpowiedzialności za utratę gola. Ale ktoś musi być przecież winny. Trudno winić swych ulubieńców lepiej więc sędziego. Pan Mieczysła Piotrowski dobrze jest znany białostockim kibicom. Wielokrotnie sędziował mecze trzecioligowców...
O złym zachowaniu kibiców na meczach napisano już wiele. Można by powielać słowa moich poprzedników. Ale przecież wiele czasu nie dotyczyły one fanów Jagiellonii. Byłem z nimi na wielu meczach również na tych wyjazdowych. Widziałem jak nie zrażeni chamstwem obelgami miejscowych kibiców i nawoływaniem do bijatyk, piosenkami i kulturalnym okrzykami dopingowali swój zespół. Nie załamywało ich nawet 0:4. A teraz dla mnie zupełnie niespodziewanie zaczęli przybliżać się swym zachowaniem do kolegów z Klubu Kibica Legii. Przypomnę tylko incydent ze starym człowiekiem w Białymstoku, awantura na dworcu w Koluszkach i Warszawie (sprzed dwóch tygodni). Jeszcze niedawno w punktacji redakcji krakowskiego Tempa otrzymywali piątkę dziś należy im się dwója.
17 IX 1984
Kibice Jagiellonii obecni na wyjeździe w Mielcu w spotkaniu ze Stalą.
27 - 28 X 1984
KIBICE CZY CHULIGANI
Towarzyskie mecze piłkarskie mają to do siebie że najczęściej rozgrywane są w przyjemnej atmosferze. Gra jest przeważnie składna i pozbawiona złośliwych fauli. Kibice zaś biją brawa swym ulubieńcom i gościom. Takim też musi być mecz pomiędzy Jagiellonią a ŁKS Łódź. Niestety nie był. Wprawdzie piłkarze spisali się na medal, ale kibice z żółto-pomarańczowymi szalami jeszcze raz się nie popisali. Zachowanie się grupy kilkunastoletnich wyrostków świadczy o tym, że na miano ,,kibica" zupełnie nie zasłużyli. W tym miejscu chciałoby się zapytać ,, Były to szczeniackie wygłupy czy też bezmyślność, a może po prostu chamstwo? Każdy prawdziwy kibic umie bowiem uszanować rywali i zna przynajmniej troszeczkę historię przeciwnika.
Białostoccy kibice żółto-pomarańczowi pokazali, że ze sportową wiedzą są na bakier. Chciałbym im przypomnieć że ŁKS jest sporo starszy od Jagiellonii, że zakładali go Polacy w 1908 r i stąd klubowymi barwami są narodowe barwy.
Niestety mecz z ŁKS nie był jedynym w którym żółto-pomarańczowi pokazali co potrafią. Podczas niemal każdego spotkania białostockiej Gwardii śmieją się z zawodników dopingują gości cieszą się gdy rywale strzelą gola. Jeżeli więc są tak nastawieni do tej drużyny pytam dlaczego noszą żółto-pomarańczowe szaliki? Bo są kibicami Jagiellonii? Jeśli tak to niech noszą szale czarno-białe bo takie są barwy budowlanych. Kolory żółto-pomarańczowe są zaś barwami Białegostoku i noszą je reprezentanci miasta a więc wszystkich jego klubów sportowych.
[...]
Niestety żółto-pomarańczowi zachowali się wręcz skandalicznie także w pociągu relacji Białystok-Łódź. Sterroryzowali niemal wszystkich podróżnych, pociąg zatrzymali, po pijanemu ordynarnie odnosili się do współpasażerów. W Warszawie musieli interweniować funkcjonariusze SUSW.
9 V 1985
O godzinie 6 kibice którzy wyjadą do Kielc aby dopingować budowlanych zbiorą się na dworcu PKP.
7 VIII 1985
CHULIGAŃSKA AWANTURA NA STADIONIE URSUSA
Minęło kilka miesięcy jednak ani trochę lepiej. Środowy wieczór 29 V na stadionie Heysel w stolicy Brukseli utkwił na długo w naszej pamięci. Falę przemocy na stadionie i wokół nich uznano za niebezpieczeństwo nr 1. Wypowiedziano chuliganom głównie na meczach piłki nożnej zdecydowaną walkę. Organizatorzy spotkań futbolowych zostali zobligowani do utrzymania porządku na stadionach. Często skutki rozrób są kwestią czystego przypadku.
Służby porządkowe muszą likwidować zarzewie awantur nie tylko na trybunach ale także poza bramami stadionów. Apelowanie do sumień łobuzów i biernemu przyglądaniu się ich wyczynom może się kiedyś znów nie udać.
Tymczasem w okresie wydawałoby się nasilonej walki z chuligaństwem podczas niedzielnego meczu piłki nożnej o mistrzostwo II ligi pomiędzy Ursusem a Jagiellonią doszło na stadionie gospodarzy do chuligańskich awantur. Około 50 osobowa grupa kibiców Jagiellonii obrana w żółto-czerwone szaliki zajęła miejsce na niewielkiej trybunie w bezpośrednim kontakcie z sympatykami Ursusa. Gdy Jagiellonia prowadziła 2:0 jej kibice nabrali pewności i zaczęli prowokować przeciwników często nawet wulgarnie. Odwet sympatyków Ursusa był nagły i brutalny. Doszło do bijatyki. Kibice z Białegostoku zmuszeni zostali do przeskakiwania przez płot i schronienia się na płycie boiska. Mecz na kilka minut został nawet przerwany przez sędziego. Potem białostoczanie zajęli wolny sektor za bramką piłkarską.
Podczas meczu na stadionie nie było żadnego funkcjonariusza milicji. Radiowóz MO zjawił się dopiero po awanturze. Tym razem nie doszło do tragedii, ale winę za ekscesy ponoszą organizatorzy, którzy nie zapewnili odpowiedniej służby porządkowej.
9 VIII 1985
Przy okazji informujemy że przed wejściami na stadion przeprowadzona zostanie kontrola antyalkoholowa.
15.09.1985
BRAWA DLA KIBICÓW
Ostatnio sporo słów krytyki padło pod adresem kibiców Jagiellonii. W różnych okolicznościach żółto-pomarańczowi - tak są popularnie nazywani znajdowali się w centrum gorszących zajść stadionowych. Z przyjemnością czytamy zatem pismo które otrzymaliśmy od Ogólnopolskiej Rady Klubów Kibica przy wydziale PZPN.
Otóż do Rady doszły sygnały o pozytywnym i negatywnym zachowaniu się kibiców na meczach ligowych. Wśród wyróżnionych za prawdziwy sportowy doping znaleźli się min białostoczanie, którzy dopingowali swój zespół na meczu w Dębicy z Iglopolem.
Wszystko zmienia się chyba na lepsze mogliśmy się o tym przekonać na meczu Jagiellonia- Wisła. Przyjazne powitanie Wiślaków przez białostoczan, równie sympatyczna odpowiedź krakowian, sportowy doping przez całe spotkanie wzajemne przywitanie się (połączone z wymianą szalików) w przerwie meczu kibiców białostockich i krakowskich stanowiły bardzo przyjemną oprawę pojedynku piłkarskiego. W niedzielę ,,żółto-pomarańczowi" dowiedli, że potrafią być kibicami. Chce się tylko rzec tak trzymać!
PS. Na czarnej liście ORKK znaleźli się kibice Legii, Gwardii Warszawa, Stali Mielec i Zagłębia Lubin.
10 IV 1986
OD A DO Z PRZED 200 MECZEM JAGI W II LIDZE
F - fani Jagi, wyróżniają ich żółto-czerwone szaliki. Przyjaźnią się min z fanami Iglopolu Dębica i Wisły Kraków.
27 X 1986
40 autokarów ze znakami rejestracyjnymi woj.. białostockiego zaparkowało wczoraj obok stadionu Hutnika na ul Marymonckiej w Warszawie. Wśród 5000 widzów 2000 przyjechało z Białegostoku. Wszyscy opuszczali stadion w dobrych nastrojach.
10 XI 1986
KNURÓW
Tuż po spotkaniu białostoccy piłkarze podbiegli do sektora zajmowanego przez kibiców w żółto-pomarańczowych szalach i podziękowali im za gorący doping.
11 XI 1986
W niedzielę Białymstokiem zawładnęła piłka nożna. Mimo, ze Jagiellonia walczyła o wejście do I ligi w Knurowie z tamtejszym Górnikiem. Nastrój był wyjątkowo świąteczny. Przed redakcją Gazety Współczesnej tłum sympatyków futbolu. Niemalże na bieżąco otrzymywali relację z pojedynku Górnik: Jagiellonia. Czynna była też informacja telefoniczna. W ciągu 4 godzin przekazano zwycięski rezultat ponad 3 tyś razy.
Reakcje kibiców były momentami ciekawe:
- Panie zlituj się co zrobiła Jagiellonia w Knurowie?
- Wygrała?
- Będę żył...
Gra zespołu jest na ustach nie tylko mieszkańców Białegostoku, ale i całego regionu. Jak się dowiedzieliśmy na mecz Jagiellonia : Iglopol wybierają się min kibice z Suwałk, Giżycka, Bielska Podlaskiego (kilkanaście autokarów) i Czarnej Białostockiej.
18 XI 1986
Stadion Gwardii na Nowym Mieście wyglądał w niedzielę jak olbrzymia filiżanka z zielonym dnem. Na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania o mistrzostwo II ligi Jagiellonia-Iglopol wszystkie miejsca naprzeciw środka boiska były już zajęte.
W momencie gdy na boisku pojawili się główni aktorzy rozległy się olbrzymie brawa na widowni. Spiker rozpoczął prezentację obu drużyn. Jeszcze wymiana proporczyków i na sygnał sędziego w sektorze klubu kibica Jagiellonii posypały się serpentyny. Narastający szum przy mniej udanych zagraniach przeplatany był jękami zawodów po każdym niecelnym strzale, czy też złym podaniu. Nagle trybuny zamarły Iglopol prowadził 1:0. Zmiana stron pierwsza akcja i potężny okrzyk gol. Powiewały flagi i znów w górę popłynęły konfetii i zaczęły się śpiewy. ,,Nadejdzie wiosna i lepsze czasy, a nasza Jagiellonia awansuje do ekstraklasy"
17 III 1987
REKORD W BIAŁYMSTOKU
Wysokie zwycięstwo białostoczan oglądała rekordowa liczba widzów 28 tyś. Tyle osób nie zgromadziło, żadne spotkanie ekstraklasy.
23 III 1987
SANDECJA : JAGIELLONIA
Trybuny miejscowego stadionu były wypełnione niemal po brzegi, była też grupa sympatyków budowlanych.
30 III 1987
Kolejny rekord frekwencji na meczu Jagiellonii (a zarazem rekord stadionu Hetmana) 33 tyś widzów na spotkaniu z Wisłą Kraków, na którym oczywiście obecni są kibice Wisełki.
27 VIII
LECH : JAGA
Ponad 1,5 tyś sympatyków Jagiellonii zgromadzonych pod budynkiem naszej redakcji, przyjęło wynik ogromnym jękiem zawodu.
29-30 VIII 1987
WYPRAWA DO LECHA
Na tą murawę na rozgrzewkę wyszli w środę o 16.40. Przy gwizdach po chamsku zachowujących się fanów Lecha i brawach kilkudziesięciosobowej grupy żółto-pomarańczowych wzmocnionej przez białostockich studentów przebywających w Poznaniu.
...Wracamy. W drodze do Warszawy odprowadzają nas kierowcy ciężarówek białostockiego ,,Transmleczu" - Choćby już dla nich warto grać w I lidze - mówi J. Wójcik
10 IX 1987
PRZED MECZEM ŚLĄSK - JAGIELLONIA
Natomiast bezpośrednimi obserwatorami meczu na stadionie Olimpijskim będą kibice Mazura Ełk. Tego samego dnia o godź 11 stoczą towarzyski mecz z sympatykami Śląska. Wieczorem ełczanie dołączą do grupy żółto-pomarańczowych kibicujących Jagiellonii.
23 XI 1987
Już godzinę przed meczem rozpoczęła się ,,wymiana zdań" pomiędzy kibicami obu drużyn. Zbliżając się do stadionu przy ul. Łazienkowskiej z daleka usłyszałem okrzyki ,,CWKS Legia" sympatyków stołecznych wojskowych i ,,BKS Jagiellonia" - żółto-pomarańczowych". Wkrótce kilkusetosobową grupę najwierniejszych fanów Budowlanych wzmocnili uczestnicy wielu wycieczek na stadionie Legii było około 2000 białostoczan.
6 IV 1988
OBY TAK DALEJ
Trzeba wiedzieć, że Jagiellończykom w meczach wyjazdowych towarzyszy przeciętnie 1500 kibiców.
9 IV 1988
GOŹDZIKI DLA JAGIELLONII
W Polsce cały północny wschód kocha Jagiellonię. Gdy piłkarze grają na wyjeździe wszystkie myśli wędrują za nimi. Gdy u siebie - nie ma drogi która by nie prowadziła na stadion ,,Gwardii". Tego dnia sobota w ręku nie klei się nauka nie idzie do głowy.
Nauczycielka jednej z białostockich szkół, przed meczem z Katowicami nie zastała swojej klasy na lekcji. Na tablicy przeczytała wykaligrafowane trzy wyrazy ,,JESTEŚMY NA JAGIELLONII". Poszła ze skargą do dyrektora. Ów wysłuchał i rzekł ,,Koleżanko, a może by pani też się wybrała na mecz?".
Gdy Jagiellonia gra wszystko inne wydaje się nie ważne - słyszę w pociągu białowieskim . Jadą z Hajnówki, Narewki, Nurca, Czeremchy. Ci z roli i ci z warsztatów. W kąt idą zadawnione animozje. Kontroler też jakby łaskawiej przymyka oko na gapowiczów. Teraz wszyscy mają jedno wspólne pragnienie.
W Bielsku Podlaskim dosiadają się szalikowcy. Z tymi nie ma żartów. Jedno nieodpowiednie słowo na Jagiellonię i w najlepszym wypadku może się skończyć fangą pod okiem. Szef bielskiego RUSW myśli o delegowaniu specjalnej asysty do pociągu.
Spocony i zarośnięty pan Władzio biegł do stacji boso. Po błocie i miejscami jeszcze leżącym sniegu. Żeby tylko zdążyć na pociąg do Białegostoku. Zdążył. Nie wszyscy jeszcze oswoili się z jego dziwactwem. No bo jakże to tak początek kwietnia, a on w waciakach uszatce i boso.
Pan Władzio jest zapalonym kibicem Jagiellonii. Nazwiska piłkarzy sypie jak z rękawa. Potrafi przewidzieć skład drużyny. Z uszatką w ręku przeciska się zatłoczonym korytarzem zagląda do przedziałów.
- Panie Władziu to jak będzie? Pytają kibice
- Będzie dobrze (odpowiada) jego czapka napełnia się bilonem. Po meczu z Katowicami Władziowe ,,akcje" poszły do góry. Ludzie nie szczędzili grosza.
Najgorsza była jesień - wspomina - popadłem w niełaskę kibiców zwłaszcza szalikowców. Mówiłem iż będzie dobrze. Było źle. Raz to nawet wrzucili mi do czapki zdechłą żabę. Innym razem bodajże po tym nieszczęsnym meczu z Zagłębiem postraszyli ,,przymusową" wysiadką.
Pan Władzio tez był wściekły na sędziego Diakonowicza. Ma już szósty krzyżyk na karku i nikt z niego jeszcze nie zakpił tak dosadnie. Siedział w sektorze pod zegarem widział jak na dłoni że bramka była. Czemu nie uznał? Swój żal zostawił w pobliskim zajeździe. To lepsze niż plucie na sędziego. Jakby nie było trzeba szanować człowieka.
W przedświąteczną sobotę chciał podziękować piłkarzom, a zwłaszcza Dariuszowi Czykierowi za zdobytą bramkę. Kupił nawet czerwony goździk, a właściwie dostał za darmo od kwiaciarki kiedy ta dowiedziała się na jaki cel będzie przeznaczony. Zamierzał dyskretnie włożyć kwiat za wycieraczkę klubowego autokaru. Nie zdążył. Piłkarze już odjechali. Pan Władzio wetknął goździk w bramę stadionu...
9-10 IV 1988
Z JAGIELLONIĄ W SERCU
Przed tak wielką publicznością mój zespół jeszcze nie grał. Macie wspaniałych kibiców - takie zdania często słyszymy od trenerów I ligowych drużyn po meczach ligowych. Ponad 20 tysięczna rzesza sympatyków futbolu zasiadająca na stadionie Gwardii przy miernym zainteresowaniu piłką nożną w innych rejonach kraju, zaskakuje przyjezdnych.
Piłkarze Jagiellonii cieszą się sporą popularnością i zainteresowaniem nie tylko wtedy gdy grają w Białymstoku. Dopingowani są także podczas meczów wyjazdowych. Jagiellonia jedzie na Śląsk na Wybrzeże do Poznania a za nią pociągami, autobusami, prywatnymi samochodami ciągną białostoccy kibice. Jeżdżą bo z drużyną związali się na dobre i złe.
28 IV 1988
DO STALOWEJ WOLI PRZEZ BIELSK PODLASKI
Z okazji 65 lecia Bielskiego Klubu Jagiellonia rozegrała sparing z Turem. Dawno stadion w Bielsku nie był tak zapełniony. Na trybunach zasiadło wielu fanów z klubu kibica Jagiellonii z ,,filią" w Bielsku. I choć w 17 min kiedy gospodarze zdobyli prowadzenie huknęło na stadionie to jednak wszyscy patrzyli na Jagiellonię pod kątem jej spotkania w Stalowej Woli.
12 V 1988
POKONALI MISTRZA!
Sukces białostoczan na stadionie w Zabrzu przeżyliśmy wspólnie z pokaźną kilkusetosobową grupą, najwierniejszych kibiców którzy przed budynkiem GW oczekiwali na informacje. Trzykrotnie wybuchał entuzjazm po zdobyciu bramek przez Jagiellonię i dwa razy zapanowała cisza gdy gospodarze doprowadzali do remisu.
19 VI 1988
PRZEDMECZ
Do niedawna sądzono, iż wywoływane z premedytacją awantury ,,kibiców" ominą Polskę. Jednak jak dowodzą ostatnie lata ta ,,choroba społeczna i moralna" dotknęła nasz kraj.
Czy chcemy się do tego przyznać, czy nie po awansie futbolistów do ekstraklasy ujawniła się także część jej fanów. Wprawdzie dotychczas nie dali oni zbyt wielu powodów do narzekań, ale trudno ukryć, że niewielka chociaż bardzo widoczna grupka białostockich kibiców coraz częściej próbuje dorównać niechlubnej czołówce.
Jesteśmy w posiadaniu informacji (mówi w piątek 17 czerwca mówi major) że podczas pierwszoligowego meczu Jagiellonia : Legia może zajść do zakłócenia porządku. Jak od dawna wiadomo kibice białostoccy i warszawscy po prostu nie przepadają za sobą. Wręcz przeciwnie obawiamy się żeby na ulicach nie doszło do porachunków między obu stronami. Wiemy, że białostoczanie chcą się zrewanżować za jesienne przyjęcie w Warszawie. Jagiellończyków mają także wesprzeć kibice Wisły Kraków i łódzkiego Widzewa. Podobno zamierzają oni obrzucić w okolicy Łap kamieniami pociąg, którym będą jechali warszawiacy. Spodziewamy się przyjazdu dwóch tysięcy fanów Legii.
W sobotę o godzinie 11.30 wokół białostockiego dworca PKP krążyły grupki 14 - 18 letnich chłopców. Niektórzy ubrani w szaliki i czapeczki Jagiellonii. Wcale nie ukrywali, że czekają na legionistów. Wiedząc że warszawiacy mają przyjechać pociągiem o 13.12. Wielu zauważywszy wzmocnione patrole milicji rezygnuje z jazdy do Łap. Kładka łącząca oba dworce obwieszona jest szalikowcami Jagiellonii. Rozmawiam z jednym z nich, wygląda na 16 lat. Uczy się w szkole zawodowej.
- Dlaczego tu jestem? Po prostu chcemy spuścić manto warszawiakom. Nie cierpię ich. Są pewni swego, traktują nas z góry. Jesienią byłem na Łazienkowskiej. Trochę nas tam przegonili... Koledze dali taki wycisk, że szkoda gadać. Udało mi się uciec, ale i tak oberwałem w pociągu. Nie wie pan dlaczego tak dużo tu niebieskich?
Na dworcu w Łapach godzina 12.50 ludzie czekają na pośpieszny z Warszawy, który ma 25 min opóźnienia. Potem dowiadują się, że ktoś za Warszawą zerwał hamulec. Na pewno już teraz nie brakuje kibiców Jagiellonii wybierających się na mecz. Są wśród nich ci, których widziałem godzinę wcześniej na białostockim dworcu. O godzinie 13.14 na stację w Łapach wjeżdża pośpieszny z Warszawy. W niczym nie przypomina pociągu grozy. Od zwykłych pociągów jakie setki codziennie przemierzają Polskę różni się tylko tym, że w każdym wagonie jest umundurowany milicjant. Kibiców nie widać chociaż wielu chłopców zawzięcie dyskutuje o walorach Dziekanowskiego i jego kolegów. Ich zdaniem Legia na pewno nie przegra.
- Skąd na takiej wsi pierwsza liga (zastanawia się młodzian w skórzanej kurtce).
Za Niewodnicą nagle na plecach chłopców pojawiają się chusty i szaliki w kolorze biało - czerwono - zielono - czerwonym. To barwy Legii. Widzę jak 18 letnie chłopisko zarzuca na ramię 10 letniego mikrusa flagę Legii. Czy zdaje sobie w tym momencie sprawę jak taka flaga działa na każdego szalikowca Jagiellonii jak płachta na byka?
Pociąg wtacza się na peron białostockiego dworca. Tłum wśród budynków stacji gęstnieje. Na kładce nagle znajduje się 100-150 nastolatków. Wielu wypatruje legionistów z okien i drzwi stojącego na sąsiednim peronie pociągu podmiejskiego. Kibiców Legii jest mnie niż przypuszczano zaledwie pół setki. Toną w masie otaczających ich mundurów. Jak się okazuje stołecznym fanom towarzyszyła w podróży kompania SUSW. Właśnie dlatego w pociągu przez całą drogę było spokojnie.
Dowiaduję się że kilkuset najzagorzalszych kibiców stołecznej jedenastki widząc już tak liczną eskortę na Dworcu Centralnym w Warszawie zrezygnowała z wyprawy nad Białą.
Kiedy grupa warszawiaków w towarzystwie eskorty rusza w kierunku stadionu zewsząd rozlegają się gwizdy i prowokacyjne okrzyki Jagiellonia, Jagiellonia. ,,Warszawskie psy" to najdelikatniejszy epitet jakim zostali obdarzeni goście. Tłum białostockich kibiców spływa z kładki i rozbiega się po łące przy dworcu PKS. Coraz częściej w kierunku przyjezdnych padają wrogie okrzyki. Nie wiadomo kiedy zza ,,galeriowca" wybiega grupa 150 chłopców w barwach Jagiellonii. Trzystuosobowy tłum zbliża się szydząc w kierunku garstki fanów Legii. Od czoła milicyjnej eskorty odłącza się kilku funkcjonariuszy milicji. Grupka białostockich kibiców zatrzymuje się i po chwili wycofuje się na drugą stronę ulicy.
Przez kilka minut w okolicach dworca PKS rozgrywają się sceny znane z z dzienników relacjonujących awantury angielskich i niemieckich pseudokibiców podczas Euro 88. Na szczęście nie dochodzi do bezpośredniego starcia. Od bijatyki obie strony powstrzymuje tylko obecność porządkowych.
Wielbiciele Dziekanowskiego i spółki docierają na stadion Gwardii cali i zdrowi. Nie wszyscy gdyż dwaj którzy odłączyli się od grupy tylko na chwilę wpadli w ręce białostoczan i będą o tym pamiętać długo. Wprawdzie przez cały czas pobytu w Białymstoku pozostali kibice z Warzsawy byli potulni jednak podczas kontroli przy bramie wejściowej na stadion Gwardii porządkowi odebrali im wojskowy pas, łańcuchy, gumową pałkę.
Potem był mecz.
Ps. Zachowanie białostockich kibiców na trybunach oceniono bardzo wysoko. Ba wygrali oni nawet Ligę Stadionów, czyli plebiscyt na najkulturalniejszą widownię w Polce.
20 VI 1988
ZWYCIĘSTWO W LIDZE STADIONÓW
Radość owacje, a wszystko to odbywało się na ,,fali" 25 tyś widzów którzy zajęli miejsca na trybunach stadionu na Nowym Mieście by oglądać ostatni występ piłkarzy Jagiellonii w meczu z Legią. W I lidze skopiowano entuzjazm kibiców oklaskujących pojedynki mistrzostw Europy i również podniosła się rytmicznie z miejsca wyrzucając ręce do góry tworząc tzw. ,,falę" nazwaną teraz białostocką. Jest to możliwe przy licznej widowni a taką ma właśnie Jagiellonia i zapewne będzie miała dalej.
1 VIII 1988
WISŁA : JAGIELLONIA
Piłkarze Jagiellonii zostali bardzo serdecznie przyjacielem przez kibiców krakowskich śpiewem ,,Białystok też przyjacielem Wisełki jest...". Ale w miarę upływu czasu tego spotkania kibice krakowscy umilkli, a słychać było tylko sympatyków z Białegostoku którzy śpiewami zachęcali swych ulubieńców do gry.
30 VIII 1988
DLACZEGO MECZ Z BUŁGARIĄ ODBYŁ SIĘ W BIAŁYMSTOKU
Bez cienia kokieterii chciałbym powiedzieć, że tu jest serdeczne nastawienie, widownia stanowi doskonałe tło meczu. Ba często komponuje ten mecz.
Tak W. Łazarek odpowiada na pytania dlatego reprezentacja grała w Białymstoku. Nie zawiódł się na białostockiej publiczności. Były biało-czerwone flagi na trybunach, chóralne wykonanie hymnu, doping Polska, Polska oklaski dla zawodników, kibicowska ,,fala" od której kołysał się cały stadion. Nie było przekleństw wyzwisk i lokalnego szowinizmu gdyż tego dnia ,,klubem" któremu kibicowali wszyscy była reprezentacja. Na większości stadionów o takim dopingu i oprawie można tylko pomarzyć.
5 IX 1988
Niewielka grupa kibiców Górnika Zabrze przed sobotnim meczem w Białymstoku zapowiadała zemstę za porażkę 2:3 na własnym boisku z Jagiellonią. Nic z tego krakania nie wyszło.
3 X 1988
Zanim rozpoczniemy relację z wydarzenia na murawie kilka słów sympatycznych poświęconych widowni. Przed meczem wręczony został puchar przechodni im Grzegorza Aleksandrowicza oraz puchar PKOL i patera PZPN za zajęcie w miniony, sezonie pierwszego miejsca w ,,lidze stadionów". Natomiast Puchar ,,Przeglądu Sportowego" za kulturalne zachowanie się podczas meczów wręczono przedstawicielom Klubu Kibica - Sylwii Smacznej, Mirosławowi Linkowskiemu, Radosławowi Kondratowiczowi i Wojciechowi Baranowskiemu (klub otrzymał za to 1 mln zł).
16 XI 1988
OBIECANKI CACANKI
O Klubie Kibica w Białymstoku jest ostatnio dosyć głośno w ubiegłym sezonie był on współtwórcą zwycięstwa białostoczan w ,,lidze stadionów" na najbardziej kulturalną widownię w Polsce. Ale w ostatnich meczach ,,żółto-pomarańczowi" znacznie obniżyli poziom dopingu. Co się z nimi dzieje? Było już tak wspaniale - pytano.
Długo rozmawialiśmy na ten temat z przedstawicielami Klubu Kibica. Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy się cofnąć w czasie.
9 lat temu przed pucharowym meczem z Legią działacze Jagiellonii wręczyli kibicom flagi i transparenty z obietnicą utworzenia formalnej organizacji sympatyków futbolu. Po spotkaniu nie chcieli już o tym rozmawiać. Nie zmienili swojego stanowiska po wywalczeniu awansu przez piłkarzy do II ligi i do ekstraklasy. Obudzili się gdy przyszło zwycięstwo w lidze stadionów. Przed wręczeniem nagrody przez działaczy PZPN na meczu z Szombierkami obiecali pomoc. Miła uroczystość odbyła się. Oficjalnie poinformowane, że Klub Kibica otrzymał 300 tyś zł z milionowej nagrody na własne wydatki, że przyjmowane są zapisy do tej kibicowskiej organizacji. Zgłosiło się 214 osób.
Zapowiadała się piękna współpraca szybko jednak okazało się, że działacze Jagiellonii potrafią tylko jedynie obiecywać. Dowody? Kibice załatwili w Łodzi szaliki przywieziono je do sklepu komisowego. Teraz należało zapłacić łódzkiemu producentowi. Kibice chcieli wziąć pieniądze ze swej puli za nagrodę. Szef Jagiellonii oświadczył im jednak, że pieniędzy nie dostaną bo zachowywali się, źle podczas meczu z ŁKS i w ogóle to nie otrzymał jeszcze 1 mln złotych z Warszawy i nie będzie się o nie dopominał. A tak w dodatku to tej nagrody jeszcze nie dostał Górnik Zabrze za zwycięstwo w ubiegłym roku, a kibice muszą zapłacić 140 tyś za wynajem autokaru na spotkanie z Górnikiem w Wałbrzychu. Fakt, że fani zebrali 70 tyś zł i w myśl umowy resztę miała dopłacić Jagiellonia, ale ta umowa dżentelmenów nie jest już ważna.
Biedna ta Jagiellonia. Czeka na milion z Warszawy bo sama nie ma 300 tyś. To nic że otrzymuje co roku gros dotacji. Widzew, Wisła i inne kluby wspomagają finansowo swoje kluby kibiców mimo, że w Lidze stadionów nie odgrywają czołowej roli.
W tym momencie poczuliśmy się oszukani - mówią kibice Jagiellonii- a przecież staramy się. Próby chamskiego dopingu będącego efektem żywiołowości gasimy w zarodku. Dziś już tego nie czynimy. Mamy być piękną wizytówką działalności bosów Jagiellonii chcących się pochwalić przed piłkarską centralą? A co oni dla nas zrobili? Umieją tylko obiecywać. Teraz będziemy dopingować jedynie piłkarzy ich trenerów i bezpośrednich opiekunów. Oni wiedzą, że zawsze jesteśmy z nimi. Dla nich jeździmy po całej Polsce. Nie dla działaczy którzy nas tylko wykorzystali.
1 XII 1988
ROZMOWA Z TRENEREM MOJSIUSZKĄ I ODPOWIEDŹ NA JEDNO Z PYTAŃ
W programie telewizyjnym ,,Echa Stadionów" powiedziano, że kibice Jagiellonii należą do najgorszych w kraju. Co pan na to?
Jestem zaskoczony. Uważam, że mimo tak wielkiej ilości kibiców na trybunach panuje spokój. A na przykład po pucharowym meczu w Stalowej Woli wyjeżdżaliśmy ze stadionu bocznymi drogami. Była obawa o zaatakowanie naszego autokaru przez miejscowych kibiców. Owszem zdarzają się w Białymstoku pojedyncze wybryki, ale mogą one stanowić opinii o całości. Ale moim zdaniem nasza publiczność jest piłkarsko wyrobiona. Potrafi ocenić dobrą piłkę o czym świadczą oklaski za udane zagrania dla gości. Jak wiele braw zebrał np. w Białymstoku chorzowski Ruch. U nas nie ma szowinizmu. Podkreślano to na radzie trenerów w Warszawie. Mówiono o swoistej piłkarskiej wspaniałej atmosferze na stadionie Gwardii. Kiedyś narzekano na Białystok bo prowadzi do niego daleka droga. Dziś trenerzy nie narzekają na długą podróż. Lubią grać w Białymstoku bo mecze u nas są prawdziwym świętem futbolu. Są oni z nami na dobre i na złe. My gramy z elementami piłki angielskiej a więc z zadziornością z wolą walki od pierwszej do ostatniej minut . Rywale muszą podjąć rękawicę. A wszystko to ogląda tysiące ludzi. Są oni z nami na dobre i na złe. Podziwiam ich Jedziemy np. autokarem do Wałbrzycha lub Szczecina 12-14 godzin, a oni ciągną za nami pociągiem i tracą 24 godziny. Ale są wszędzie. W Gdyni miejscowi kibice krzyczeli pod naszym adresem ,,Ukraina, Ukraina". Nasi zaśpiewali ,,Kalinkę" i ,,porwali" tym gdynian, którzy zaczęli im wtórować. Jak tu mówić o takich kibicach : chuligani?
20 II 1989
CZTERY GOLE W SIATCE LEGII
Ten sparingowy mecz rozegrany został na stadionie Włókniarza, a obserwowało go 10 tyś widzów!!!
Podczas tego spotkania chuligani pobili kierowcę autokaru Legii.
22 II 1989
PIĄTE MIEJSCE KIBICÓW
W Śremie odbyły się halowe MP w piłce nożnej Klubów Kibica. Grało 14 zespołów po raz pierwszy zagrali kibice Jagiellonii, zajmując 5 miejsce. Bramkarz białostoczan Wojciech Baranowski zdobył miano najlepszego golkipera mistrzostw.
6 III 1989
PÓLFINAŁ PP Z RUCHEM
Dwa sektory Chorzowskiego stadionu zajęli kibice Jagiellonii miało ich być więcej ale telewizyjna transmisja zatrzymała wielu w domach.
Trudno jest określić, ale gdyby Ośrodek Badań Opinii Publicznej przeprowadził sondę to chyba kilkadziesiąt tysięcy sympatyków futbolu w naszym regionie oglądało w sobotę TV transmisję z meczu półfinałowego o PP Ruch : Jagiellonia. Ostanie 10 min gry nie było im dane było oglądać. Zabrakło prądu. Oj posypały się bluźnierstwa pod adresem naszych energetyków.
13 III 1989
JAGIELLONIA : WISŁA
Po raz pierwszy wchodzący na mecz sympatycy futbolu musieli się ,,ocierać" o ramiona kołowrotków. Pod koniec spotkania oficjalnie podano ilość widzów (15.562) na trybunach. W rzeczywistości było ich znacznie więcej, a to dlatego iż stadion Gwardii jest trudny do obstawienia przez służby porządkowe.
Warto podkreślić, że kibice Jagiellonii przyjacielsko zachowali się w stosunku do piłkarzy Wisły. Trener Wisły, Brożyniak: Kibicom dziękuje za prawdziwe sportowe zachowanie się.
16 III 1989
PP JAGIELLONIA: RUCH
Po raz pierwszy w prasie można spotkać się z nazwaniem Jagiellonii - JAGA.
Na trybunach zasiadł miły gość 86 letni Stefan Rostkowski ksiądz z Beldna koło Kutna. Jest wiernym kibicem piłkarzy Jagiellonii, którym towarzyszy - gdy tylko może - w meczach w Białymstoku i na wyjazdach. Kibice zgotowali sędziwemu jubilatowi (60 lat kapłaństwa) gorącą owację było ,,sto lat"
W czasie meczu opustoszały ulice miasta. W sklepach nudziły się ekspedientki. Białostoczanie zasiedli też przy radioodbiornikach przydały się również radiowęzły w zakładach pracy.
Smutni byli fani Ruchu. Już rano szukali partnerów do gry w piłkę. Spotkali się z klasą II ,,d" Zespołu Szkół Budowlano Geodezyjnych. Przegrali 3:5, a po południu ich ,,niebiescy" odpadli z Pucharu Polski.
6 IV 1989
Jagiellonia otrzymała ostrzeżenie od PZPN, że w meczu z Ruchem została rzucona świeca dymna co spowodowało małą przerwę grze. Klub może zostać ukarany nawet zamknięciem boiska. Tym bardziej, że w Białymstoku dochodziło do incydentów z udziałem miejscowej publiczności. (nałożono karę w wysokości 1 mln zł)
10 IV 1989
Trener Widzewa Waligóra: Zazdroszczę publiczności jaka jest w Białymstoku. Przyjemnie się gra przy komplecie publiczności (tak stadion pełny a kołowrotki pokazały 18.392...)
Na meczu obecny był reżyser filmu ,,Piłkarski Poker" - Zaorski - (został wygwizdany przez Fan Club, większość publiki nie wiedziała o co chodzi...). Oto co powiedział: Zawiodłem się jeżeli chodzi o grę gospodarzy. Natomiast zdumiony jestem doskonałą atmosferą na widowni łącznie z tzw ,,falą" Nie spodziewałem się kompletu widzów. Mogą być to świetne przerywniki do filmu gdybym zamierzał wrócić do futbolowego tematu".
17 IV 1989
GÓRNIK ZABRZE: JAGIELLONIA
Rezultat 2:2 zasmucił kibiców mistrza Polski i uradował sympatyków Jagiellonii wspomaganych w dopingu przez licznie przybyłych fanów Ruchu Chorzów.
17 IV 1989
KONIEC CYRKU?
Jagiellonia otrzymała oficjalny komunikat za co otrzymała karę 1 mln zł, ostrzeżono, że jeśli się to powtórzy mecze będzie rozgrywać na innym stadionie. Oto uzasadnienia:
Za oplucie sędziego i wznoszenie przez kibiców wulgarnych okrzyków. Kibice ponoć ustawili się wzdłuż tunelu (siatki) prowadzącego z płyty boiska do sali sędziowskiej.
Działacze Jagiellonii pamiętający mecz z Zagłębiem Lubin kiedy to Sędzia Diakonowicz złożył skargę, że został opluty tym razem profilaktycznie poprosili o pomoc funkcjonariuszy MO. Ustawili się oni po zakończeniu meczu wzdłuż tunelu. Jak oświadczyło (na piśmie) sześciu funkcjonariuszy MO nikt z kibiców nie opluł prowadzącego spotkanie Jagiellonia: Pogoń Marka Kowalczyka z Lublina.
Czy to był rewanż ze strony arbitra za gwizdy, bowiem pojedynek prowadził nieudolnie i popełnił wiele błędów?
Jagiellonia od tej decyzji odwołała się do prezydium PZPN.
24 IV 1989
Sobotni mecz Jagiellonii z Olimpią najwyżej można skwitować tylko jednym słowem ,,kompromitacja" O przebiegu spotkania nie ma właściwe co pisać bo nic się nie działo.
Po meczu z Widzewem wielu kibiców zaklinało się, że ich noga na stadionie na Nowym Mieście nie stanie nigdy więcej. Szkoda czasu - twierdzili - na oglądanie futbolu prezentującego poziom III ligi. Po zremisowanym jednak pojedynku w Zabrzu na trybunach był prawie komplet (nie sugerować się kołowrotkami 13.400) ,,łysiny" widniały tylko na wirażach.
13 VI 1989
CZEKAJĄC NA REWANŻ
Informacja przekazana przez PAP była krótka ,,Przed meczem białostoccy pseudokibice podjęli próbę obrzucania kamieniami kibiców Legii na białostockim dworcu PKP. Milicja udaremniał te zamiary, zatrzymując kilku prowodyrów tej akcji. Nikt nie odniósł obrażeń, a funkcjonariusze MO konwojowali przejazd warszawiaków na stadion. Podczas meczu nie doszło do incydentów, a jedynie słownych pojedynków".
26 VI 1989
WILKI FINAŁ PP
Na trybunach górą Jagiellonia, na boisku Legia.
11 VII 1989
KIBICE JAGIELLONII POWTÓRZYLI SUKCES
Piłkarze Jagiellonii od dwóch lat występują w I lidze od dwóch lat ich kibice są najlepsi w kraju. Przed rokiem triumfowali po raz pierwszy w Lidze Stadionów im Grzegorz Aleksandrowicza. Sukces ten powtórzyli. Jagiellończycy wyprzedzili Ruch i Stal Mielec.
30 VII 1989
Dotychczas frekwencja na pojedynkach budowlanych była największa w kraju. Przybył nam jednak rywal. Mecz Motoru oglądało 18.000 widzów. Czy zdołamy pokonać w środę Lublinian?
Musimy przyznać, że uruchamiając nasz tradycyjny punkt informacyjny nie spodziewaliśmy się tak ogromnego zainteresowania. Wszak Jagiellonia gra w I lidze już trzeci sezon i trwają wakacje. Przed budynkiem zebrało się kilkuset kibiców.
WYWIAD Z PRZEDWOJENNYM PIŁKARZEM JAGIELLONII EDWARDEM ZAWISTOWSKIM
Jedno z pytań dotyczących kibiców:
- A jak zachowywali się ówcześni kibice?
- Myślę, że tak samo jak i obecni. Każda drużyna miała swoich wiernych fanów. Jagiellonia naturalnie też.
19 IX 1989
CHULIGAŃSKIE EKSCESY NASZYCH KIBICÓW
Do informacji o przegranym meczu Jagiellonii ze Stalą Mielec należy dodać jeszcze jeden smutny fakt. Z nieoficjalnego źródła dowiedzieliśmy się że 16 bm o 16 w Baranowie Sandomierskim doszło do - wywołanych przez kibiców Jagiellonii - ekscesów chuligańskich. Nasi ,,rozbawieni" chłopcy zaczepiali przechodniów i wybijali szyby wystawowe w sklepach. Milicja zatrzymała kilku najbardziej agresywnych kibiców. Ponadto na 35 innych kibiców sporządzone zostały wnioski do kolegium za zakłócanie porządku publicznego.
2 X 1989
SAMI SWOI - WIDZEW : JAGIELLONIA
Rzadko spotykaną uprzejmość zafundowali sobie kibice Widzewa i Jagiellonii. Widzew dopingował Jagiellonię i vice versa. Słowem pełna kultura.
31 XI 1989
ZADYMA (za Sportowcem)
Teraz to Legia jest na czwartym miejscu - mówi blondynek. Ma błekitne oczy, sympatyczną buzię, ale ze szramą koło nosa.
- Na czwartym miejscu w tabeli? - pytam głupio.
- W jakiej tabeli? W zadymie! - protestuje brunet.
- Pierwsza to jest Wisła - tłumaczy cierpliwie blondyn.
- Jak się wysiada z pociągu w Krakowie trzeba patrzeć dookoła. Kolega nie spojrzał i od razu dostał łańcuchem. Nosił ślady przez kilka tygodni.
- ???
- Nie ma strachu wszyscy jeszcze żyją. Czasami pójdzie parę zębów, może też być oko. Ale najważniejsze, żeby nie było długów. Za Wisłą to chyba jest Jagiellonia. Oni nie są może tacy twardzi ale idą kupą. Zawsze jest ich ze stu, albo i więcej.
- Musi pan przyjść do nas jak przyjeżdża Białystok - powiedział mi w trzy dni później major. Zrywają metalowe taśmy w przedziale i z tego robią kastety. A ostatnio przywieźli siekiery. Pan się dziwi? Powtarzam siekiery na długim toporzysku".
- Jagiellonia to nie ma z nami lekko. Jak gdzieś jadą to już na nich czekamy. To się ich łapie na Centralnym, ale lepiej na Wschodnim.
- Ostatnio tylko była plama. Poszły z nami małolaty. Niby było nas stu, ale Białystok wyszedł,
to małolaty uciekły. Dobrze, że dopadłem do kibla i mnie nie trafili.
- Trzeci to pewnie Ruch? - pytam
- Coś Pan z tym Ruchem. Powiedzieli w ,,Piłce w grze", że rozpędzili kamieniami pływalnię w Zamościu na Superpucharze. Kamienie były bo przyjechaliśmy pierwsi i dopadli nas w samych kąpielówkach. Ale skoczyliśmy do ławek rozebraliśmy ze trzy i ze sztachetami na nich. Poszli jak króliki. Ruch to nie zadymiarze oni są najlepsi w demolce.
5 IV 1990
KIBICE CZY CHULIGANI PO MECZU JAGA : WISŁA
Kiedy po utracie trzeciego gola wynik był już przesądzony rozwydrzeni pseudokibice zaczęli niszczyć trybuny wyrywając deski z ławek oraz obrzucając nimi próbujących interweniować funkcjonariuszy MO. Nieliczni milicjanci nie mogli przywrócić spokoju do akcji wkroczyło kilkudziesięciu milicjantów OPMO!!! Zmuszeni oni zostali do użycia siły. Jednak spokój zapanował tylko na kilka minut. Kiedy sędzia odgwizdał koniec meczu awantura rozpoczęła się od nowa. Następnie ekscesy przeniosły się poza stadion. Zniszczono kiosk z kasą. Jeszcze raz musiały interweniować siły porządkowe.
W wyniku starć ucierpiało ośmiu funkcjonariuszy milicji. Jeden z nich został hospitalizowany. Uszkodzonych zostało również pięć pojazdów milicyjnych.
Wiele pracy miało pogotowie ratunkowe i przychodnia chirurgiczna przy ul. Fornalskiej. Jak stwierdził dyżurny lekarz większość kibiców, którzy zgłosili się z obrażeniami to mieszkańcy Krakowa z reguły byli w stanie nietrzeźwym.
9 IV 1990
OŚWIADCZENIE ZARZĄDU
Potępia on chuligańskie wybryki niektórych członków Klubu Kibica.
10 IV 1990
Odwiedzili nas też członkowie Klubu Kibica. Powiedzieli, że nie można ich sądzić jedną miarą. Chcą pomóc klubowi i chętnie społecznie będą pełnić służbę porządkową.
Stałem przy kasie aby kupić bilet na mecz Jagiellonii z Wisłą. Podszedł do mnie facet i powiedział daj pan piątaka to pana wprowadzę na stadion i tak też było. Musi on mieć zapewne powiązanie ze stojącymi przy kołowrotkach.
28 V 1990
OSTATNI WALC
Smutne są chwile pożegnań. Nie przy wypełnionych tysiącami kibiców trybunach i ich wiwatach, ale w towarzystwie tylko 2000 tyś najbardziej wiernych w spokojnym nastroju obejrzeli ostatni mecz Jagiellonii w ekstraklasie na własnym boisku.
2 VIII 1990
Przed i w czasie meczu Jagiellonia : Stal będą sprzedawane szaliki o klubowych barwach. Ten handel poprowadzi nowy fan club Jagiellonii. Nie założyli go ,,szalikowcy", a nowi kibice którzy chcą być z białostockimi piłkarzami na dobre i złe. Nie chcą też nic darmo - to ich hasło. Chcą swą działalnością wspierać finansowo Jagiellonię. Odezwali się też kibice z Chicago, którzy nie zapomnieli o Jagiellonii. Bracia Milewscy i ich koledzy zebrali 1000 dolarów, a także zakupili najnowszy model bramkarskich rękawic firmy ,,Umbro".
7 VIII 1990
Frekwencja w Białymstoku (3155) była największa w II lidze i jedna z największych w ekstraklasie.
12 XI 1990
KORONA: JAGIELLONIA
Złość za porażkę kibice (Korony) wyładowali na autokarze Jagiellonii. Piłkarze białostoccy wyjeżdżając ze stadionu obrzucani zostali kamieniami. Wybito boczną szybę która poraniła masażystę klubowego Ireneusza Pieseckiego.
18 III 1990
STAL RZESZÓW : JAGA
Jagiellończycy wrócili do Białegostoku z wybitą szybą w autokarze. W nocy z piątku na sobotę stojący autokar przed hotelem został przez chuliganów obrzucany kamieniami.
22 IV 1991
JAGIELLONIA : WIDZEW
W trakcie meczu na boisko została rzucona petarda przez jednego z pseudokibiców Widzewa. Sprawca tego czynu został natychmiast zidentyfikowany i ujęty przez policjantów, którzy na sobotnie spotkanie stawili się wyjątkowo licznie i ze stosownymi atrybutami, jako że fanów Jagiellonii i Widzewa po kilku latach sympatii dzieli obecnie ogromny mur nienawiści.
24 VI 1991
Kibice Gorzowa nie szczędzili epitetów pod adresem Jagiellonii np.: Jagiellonia k....., a po meczu .....syny. Publiczność ostro reagowała na wszystkie sygnały, które rzekomo były korzystne dla Jagiellonii choć sędzia dobrze gwizdał. Zachowanie to z pewnością nie było uzasadnione faktem, że Jagiellonia pomimo ,,połowicznego zwycięstwa" zagrodziła drogę Stilonowi do baraży, wcześniej rozgromiła go w Białymstoku. Warunki gry zespołu na wyjeździe jak się okazuje są od tych w Białymstoku. Na miejscu w Gorzowie było kilku kibiców z Białegostoku, ale ich ujawnienie mogło być dla nich nawet niebezpieczne.
1 VII 1991
BARAŻ O I LIGĘ Z ZAGŁĘBIEM SOSNOWIEC
Co do kibiców zasłużyli na pochwałę. Nie chodzi o to, że nie obrzucali policjantów ogryzkami, a tym bardziej ich nie bili lecz o to, że w najtrudniejszych chwilach łączyli się w bólu z przegranymi. W Sosonowcu było kilkudziesięciu kibiców Jagiellonii, w Białymstoku nikogo z Sosnowca. Na apel spikera po pierwszym meczu, że jest organizowany wyjazd do Białegostoku stadion wybuchnął śmiechem. (przypominam w Sosnowcu było 2:0 dla Jagi)
12 VIII 1991
STOMIL : JAGIELLONIA
W tym okresie na trybunach stadionu doszło do bójki między sympatykami obu zespołów co odwróciło uwagę publiczności od poczynań piłkarzy na boisku. Na szczęście chuligańskie wybryki zostały powstrzymane przez interweniujące natychmiast ściągnięte posiłki policji.
28 X 1991
Powstał Klub Sympatyków Białostockiego klubu sportowego Jagiellonia mający charakter stowarzyszenia osób fizycznych, prawnych które zechcą pomóc klubowi, a zarazem mieć wpływ na jego funkcjonowanie i rozwój.
11 V 1992
PETROCHEMIA : JAGIELLONIA
Organizatorzy posadzili liczna grupę białostockich kibiców szalikowców obok sektora zajmowanego przez miejscowych sympatyków też noszących barwy klubowe. Skończyło się to oczywiście olbrzymią bójką i tylko szczęściu można zawdzięczać, iż nie doszło do poważnej tragedii.
9 VI 1992
BORUTA : JAGIELLONIA
Po lewej znajduje się zdjęcie z tego wyjazdu.
15 VI 1992
JAGIELLONIA : SIARKA
Byli również przyjezdni kibice, którzy razem z miejscowymi dopingowali nasz zespół, a gdy Sokoł strzelił bramkę razem z białostockimi ,,szalikowcami" wyrażali swą radość. Rzadki to obrazek na naszych stadionach by dwa fan-cluby były tak zgodne i pokojowo do siebie nastawione.
22 VI 1992
AWANS DO I LIGI, RESOVIA : JAGA
20 VI w sobotę dokładnie o 19.45 piłkarze Jagiellonii wyrzucili ręce w górę w ogromnym geście radości. Awansowali do I ligi. Natomiast grupa kibiców z Białegostoku wykonała na trybunie rzadko oglądany taniec zwycięstwa. Komplet publiczności na stadionie Resovii przywitał wychodzących na boisko piłkarzy. Takich tłumów na tym przedwojennym obiekcie nie było od niepamiętnych lat. Część kibiców przyszła dopingować Resovię aby ta pomogła w awansie do ekstraklasy innej rzeszowskiej drużynie - Stali. Drugą część stanowili natomiast prawdziwi kibice Resovii, którzy z całych sił dopingowali Jagiellończyków. Podopieczni G.Szerszenowicza niesieni dopingiem również sporej grupy białostockich sympatyków z minuty na minutę grali lepiej.
- Po ostatnim gwizdku sędziego nie wiem co się działo na boisku. Podbiegłem szybko do szatni. Po przyjściu zawodników panował spokój. Wszyscy robili wrażenie jakby byli wyobcowani. Nie wiedzieli co się stało. Refleksje i radość przyszły potem. Wychodząc z szatni do autokaru kibice Jagiellonii zaczęli wiwatować na naszą część. Ja zostałem wyrzucony kilkakrotnie w górę, a kibice skandowali ,,NIGDY WIECEJ II LIGI".
- Kolacji nie jedliśmy w Rzeszowie. Mieliśmy ze sobą suchy prowiant. W lesie rozpaliliśmy ognisko by upiec kiełbaski. Nie było szampana aby nie zapeszać Rok temu przed pojedynkiem barażowym z Sosnowcem od kilku dni szampan się mroził a wiwatów nie było. Wracający samochodami do Białegostoku kibice szybko się zorientowali i wkrótce korki wystrzeliły w górę. Moja fartowna kamizelka została spalona w ognisku, również 6 zawodników spaliło swoje koszulki, naturalnie nie klubowe. Najbardziej cieszyli się Piotrek Zajączkowski i Jarosław Bartnowski.
Przed rokiem po przegranej Jagiellonii w barażach z Sosnowcem rzutami karnymi widziałem łzy w oczach kibiców...
18 VII 1993
ROZMOWA Z ,,KIBICEM" II LIGOWEJ JAGIELLONII
- Co to znaczy być szalikowcem?
- Trzeba mieć szalik z barwami klubowymi swojego zespołu no i kochać drużynę, której się kibicuje.
- Czy białostoccy szalikowcy Jagiellonii mają przyjaciół wśród kibiców innych drużyn?
- Lubimy się zwłaszcza z chłopakami z Wisły Kraków i Siarki Tarnobrzeg. Gdy nasze drużyny grają mecze miedzy sobą wówczas wszyscy szalikowcy z obydwu zespołów jednoczą siły w walce z gliniarzami. Tak było przecież w trakcie pamiętnej bitwy gdy gościliśmy Wisełkę z Krakowa.
- Skąd się bierze tak wielka agresja do bójek na stadionie i bardzo często poza obiektami sportowymi?
- Zwykle wszystko zaczyna się od wzajemnych wyzwisk pomiędzy kibicami siedzących w sąsiednich sektorach. Potem dość szybko dochodzi do rękoczynów. Natomiast jadąc czy idąc na dany stadion pokazujemy swą siłę, od czasu do czasu demolując co napotkamy po drodze.
- Największa zadyma którą pamiętasz?
- Było to w trakcie meczu z lubianą przez nas Wisłą. Właśnie wtedy z naszymi przyjaciółmi okładaliśmy się z policjantami. Po bitwie kilku z nich przewieziono do pogotowia ratunkowego. W czasie tej walki zdemolowaliśmy niemal cały sektor na białostockim stadionie. A później walki przeniosły się na ulice.
- A inne stadiony bójki w których brałeś udział?
- Szczególnie pamiętam napaść kibiców warszawskiej Legii na tramwaj, którym jechaliśmy na mecz z Hutnikiem. Nasi wrogowie zaatakowali nas brukowcami wyrywanymi z torów tramwajowych. Gdy przetrzymaliśmy pierwszą kamienną nawałnicę wówczas sami przypuściliśmy atak na zaskoczonych warszawiaków. Użyliśmy do tego celu kosza na śmieci, łańcuchy, pałki i kamienie. Druga bijatyka odbyła się już na stadionie. Prawdziwej obustronnej rzezi zapobiegła policja odwożąc nas na dworzec. Nieźle się też tłukliśmy z kibicami Petrochemii w Płocku. Całkowitą winę za tamte mordobicie ponoszą organizatorzy gdyż to oni usadzili nas wśród płockich chuliganów. Ciekawa też walka była między nami, a kibicami Cracovii. Biliśmy się wtedy dokładnie przez cały mecz. Przed spotkaniem polskiej reprezentacji z wyspiarzami stoczyliśmy ciężki bój na skwerku w Katowicach lejąc się z szalikowcami Lechii Gdańsk.
- A jak to jest gdy polska reprezentacja gra mecze? Czy wtedy też tłuczecie się miedzy sobą, a może jednoczycie siły przeciwko przyjezdnym kibicom?
- W takich sytuacjach bywa różnie. Na przykład podczas niedawnego meczu Polska: Anglia w Chorzowie organizatorzy porozsadzali szalikowców z różnych klubów w oddzielnych sektorach i mimo tego walczyliśmy ze sobą. Jednak w pewnym momencie padło hasło by lać angielskich gości. No i bijatyka była niezła. W tym konkretnym przypadku faktycznie zjednoczyliśmy wszystkie siły by ich dostać.
- Czy szalik z angielskimi napisami który trzymasz w ręce to wojenna zdobycz?
- Tak to można traktować. Choć przyznam, że mi to nie przyszło łatwo, mimo znajomości przez mnie kilku angielskich słów.
- A pamiętasz wynik tamtego meczu?
- Jasne. Było 1:1 choć w walce na pięści my byliśmy górą.
- Czy byłeś kiedyś ranny po kibicowaniu na meczu?
- Nie, tylko czasem bolą mnie plecy po gliniarskim pałowaniu. W takich sytuacjach jednak i oni muszą przykładać okłady.
- Kto finansuje twoje wyjazdy?
- Jeździmy całą kilkudziesięciosobową grupa, najczęściej za darmo.
- A co na to konduktorzy?
- Zwykle nas omijają wiedzą, że można oberwać.
- Gdzie śpisz?
- Najczęściej drzemię w czasie dojazdów na mecz. Natomiast w drodze powrotnej opatrujemy swoje rany i przeżywamy na nowo niektóre wydarzenia.
- Czy wierzysz że niektóre mecze są sprzedawane?
- Jestem pewny, że sporo spotkań jest drukowanych. Wystarczy przypomnieć machloje Legia-ŁKS. Czasem mamy chętkę stłuc gęby skorumpowanym piłkarzom i oszukańczym działaczom, którzy nieźle doją polskie piłkarstwo.
- Pewnie lubisz Jagiellonię?
- Kocham tą drużynę i jestem gotów zawsze o nią walczyć a nawet oddać życie.
- Ale szczególnie ostatnio jest to miłość nieodwzajemniona, twój ukochany klub zbierał baty od wszystkich i spadł w kompromitującym stylu do II ligi?
- Prawdziwy kibic nigdy nie opuszcza swej drużyny, szczególnie gdy się jej nie wiedzie.
- Czy potrafisz wymienić wszystkie nazwiska piłkarzy Jagiellonii?
- Oczywiście.
- Przyczyną waszych rozrób na stadionie jest przeważnie alkohol...
- Niekoniecznie. Ale łyk dobrej wódeczki, czy kilka piw przed meczem naprawdę sprzyja lepszej pracy rąk podczas ,,rozmów" z wrogiem.
- Powiedz szczerze czy interesują was mecze piłkarskie?
- My naprawdę jesteśmy kibicami. Tylko, że bardzo często nas inni wnerwiają. Proszę mi wierzyć że bijemy się tylko z szalikowcami.
- Czy zdajesz sobie sprawę, że to co robisz wraz ze swymi kumplami to ordynarne przestępstwo. Uważam że powinniście płacić za zdemolowane stadiony. Przecież któregoś dnia w trakcie tych bezsensownych bójek możecie kogoś okaleczyć lub co gorsza zabić. I co wtedy?
16 VIII 1993
RESOVIA: JAGIELLONIA
W sumie na stadionie w Rzeszowie była obecna 40 osobowa grupa białostockich fanów która po dłuższej przerwie na wyjeździe znowu dopingowała Jagiellonię.
18 X 1993
JAGIELLONIA : STOMIL
Z Olsztyna przybyło około 100 kibiców.
15 XI 1993
JAGIELLONIA : GKS KATOWICE PP
Ponownie dali o sobie znać pseudokibice uważający się za fanów Jagiellonii. W czasie pierwszej połowy doszło do starć z oddziałem policji, która szybko zaprowadziła porządek na trybunie zajmowanej przez ,,szalikowców".
31 VII 1995
JAGIELLONIA : CRACOVIA
Zdziwienie wielu osób wzbudził brak tak jak to było dotychczas policji, na stadionie. Przed obiektem stały tylko dwa wozy policyjne, Po spotkaniu grupa młodych ludzi zachowywała się agresywnie wobec przyjezdnych piłkarzy. Zakończyło się ,,tylko" na wyzwiskach pod adresem Cracovii. Piłkarzy gości ochronili zawodnicy Jagiellonii.
Oficer dyżurny: Sposobów zabezpieczenia imprez jest wiele i nie koniecznie polegają one na fizycznej obecności na samym stadionie. Wiedzieliśmy, że do Białegostoku nie dojadą kibice Cracovii.
2 X 1995
JAGIELLONIA: RKS RADOMSKO
Obecnych kilkunastu fanów z Radomska.
11 III 1996
HORROR NA TRYBUNACH
Mecz sparingowy w Olsztynie. Tak chamskiego zachowania pijanych ,,szalikowców" kibice olsztyńscy już dawno nie widzieli. Po przyjeździe autokaru z białostockimi zawodnikami na stadion Warmii w Olsztynie dało się słyszeć prostacki uwłaczający jakimkolwiek zasadom, doping ,,pseudoszalikowców". W I połowie meczu sędzia wielokrotnie musiał przerywać spotkanie aby zaprowadzić porządek wśród kibiców. Do paradoksalnej sytuacji doszło w chwili gdy do biegnącego lewym skrzydłem D. Bayera podbiegł nagle jeden z szalikowców i wślizgiem próbował zabrać mu piłkę. Dopiero ostra reprymenda sędziego odniosła skutek.
6 V 1996
JAGIELLONIA: JEZIORAK
Obecna spora grupa kibiców Jezioraka.
13 V 1996
WISŁA : JAGIELLONIA
Kibice Wisły niezmiernie zadowoleni ze zwycięstwa nie szczędzili też gardeł dopingując białostockich piłkarzy. Spotkanie było prowadzone w bardzo sportowej atmosferze. Sędzia nie pokazał żadnej żółtej kartki.
12 VIII 1996
HETMAN KRÓLEM MIASTA DERBY DLA HETMAŃSKICH
Na sobotnie derby Hetmana z Jagiellonią czekał z niecierpliwością cały ,,piłkarski" Białystok. Spotkanie to było dla obu drużyn bardzo ważne i wzbudziło uzasadnione emocje oraz duże zainteresowanie kibiców. Moment ten był szczególnie ważnym dla działaczy i piłkarzy Hetmana, którzy chcieli w końcu zerwać z tradycją ,,wiecznie drugich" i pokazać ,,Jagiellończykom" że to oni mają teraz swoje 5 minut.
7 X 1996
JATKA NA STADIONIE, KILKUDZIESIĘCIU KIBICÓW POSZKODOWANYCH PODCZAS MECZU ŁKS ŁOMŻA : JAGIELLONIA (rel. Gazeta Współczesna)
Dwie osoby poważnie ranne kilkadziesiąt z lekkimi obrażeniami ciała to finał zaplanowanego na niedzielę spotkania pomiędzy ŁKS Łomża : Jagiellonia. Mimo, że oba zespoły występują w III lidze kibice z Łomży mieli przedsmak pierwszoligowych ,,emocji". Wszystko za sprawą białostockich szalikowców i opieszałość łomżyńskiej policji. Już kilkanaście minut przed zaplanowanym czasem rozpoczęcia meczu wiadomo było, że atrakcji nie zabraknie. Na dotychczas spokojnym stadionie w Łomży pojawił się dwa autokary z kibicami Jagiellonii. Szalikowcy zamiast usiąść na trybunach demonstracyjnie krążyli po bieżni i boisku skandując pod adresem Łomży i ŁKS hasła powszechnie uważane za obelżywe. Następnie zajęli sektor stadionu przy budce z piwem i rozpoczęli utarczki z miejscowymi kibicami.
Kibice ŁKS długo dawali się prowokować. Dopiero przerwa meczu, kilkanaście minut po gwizdku spowodowana kontuzją sędziego bocznego doprowadziła do poważniejszych konfrontacji. Łomżynianie początkowo zaatakowani przez gości nie wdawali się w bijatykę. Rozpoczęła się ona w momencie kiedy pseudokibice z Białegostoku pobili starszych mężczyzn stojących przy głównej trybunie. Rozpoczęła się jatka. Walka na butelki kije pojemniki na śmieci trwała krótko. Szalikowcy z Białegostoku uciekli poza ogrodzenie stadionu . Jeden z nich miał pecha. Dostał się w tłum łomżan. Pobity leżał na bocznym boisku, a obok niego płonęła flaga Jagiellonii. Z ciężkimi obrażeniami głowy, klatki piersiowej i brzucha został następnie odwieziony do miejskiego szpitala.
Białostoczanie po kilkunastu minutach powrócili na stadion i ,,przebili się" do autokarów, na które natychmiast posypał się grad kamieni. Na ich szczęście w tym momencie na stadion dotarła policja. Dlaczego tak późno? Niewiadomo.
- Cztery razy dzwoniłem na policję. Informowałem oficjalnie dyżurnego jeszcze przed meczem o możliwości incydentów. Na próżno żali się prezes ŁKS.
W wyniku interwencji policji większość białostockich kiboli została zatrzymana. Część pozbywszy się znaków identyfikacyjnych, kurtek czy flag wymknęła się ze stadionu w kierunku miasta.
Sędzia zawodów z OKS Warszawa przyznał że jeszcze nigdy nie był świadkiem podobnych zajść na trybunach. O tym czy stadion zostanie zamknięty zadecydują władze związku.
Po zakończeniu bijatyki najwięcej pracy mieli lekarze z łomżyńskiego pogotowia, którzy musieli udzielać pomocy wielu lekko rannym kibicom. Jeden z nich został pchnięty nożem.
Rel. Kurier Poranny
Dwie godziny po przerwanym meczu do naszej redakcji przybył z Łomży wiceprezes Jagiellonii A. Kulesz masażysta białostockiego zespołu R. Czarniecki piłkarz Jagiellonii - S. Tomar oraz sympatyk klubu z Jurowieckiej - W. Baranowski.
- Tuż po rozpoczęciu spotkania przewrócił się boczny arbiter. Zauważył to sędzia główny ten zwrócił się do mnie z prośbą o udzielenie pomocy sędziemu liniowemu. Prawdopodobnie został on uderzony w nogę jakimś przedmiotem rzuconym przez łomżyńskich kibiców siedzących za nim, ale ciekawostką jest fakt że do protokołu miano wpisać skurcze mięśni arbitra. - stwierdził R. Czarniecki. Po kwadransie pojawił się zastępca liniowego którym był kwalifikator. Swojej roli nie pełnił jednak długo gdyż po kilkunastu sekundach doszło do starć kibiców.
Gospodarze nie potrafili odpowiednio zabezpieczyć imprezy - powiedział A.Kulesza - Na stadionie nie było porządkowych, policji czy telefonu, sprzedawano butelkowe piwo. Piłkarze Jagiellonii zostali zaatakowani w szatni przez rozwydrzony tłum. Menadżer Jagiellonii W. Dąbrowski z telefonu komórkowego wezwał policję, która miast wprowadzać porządek na stadionie wyciągała z autokaru białostockich fanów i okładała pałkami.
8 X 1996
O KROK OD TRAGEDII
Podczas bijatyki na łomżyńskim stadionie będącej przyczyną przerwania niedzielnego meczu, obrażenia doznało kilkadziesiąt osób, w tym 4 funkcjonariuszy policji. Poza tym uszkodzono kilka pojazdów najpoważniej autokar z Białegostoku i policyjną nysę. Do wyjaśnienia zatrzymano 64 kibiców Jagiellonii.
- Dobrze , że nie skończyło się na ofiarach.
Zarzuty opieszałości odpierali policjanci:
- W mojej ocenie działania przebiegały bardzo sprawnie w warunkach, które istnieją w Łomży - stwierdził A. Choromański komendant rejonowy policji w Łomży. - Po uzyskaniu informacji ze stadionu wysłane zostały dwa radiowozy. Funkcjonariusze stwierdzili jednak, że nie będą w stanie zapanować nad agresywną grupą kibiców z Białegostoku. Ogłosiłem alarm. Po 30 min w trakcie których ściągano policjantów z domów (w Łomży nie ma jednostki prewencji) 33 policjantów była już na stadionie.
Pod. Choromański zaprzeczał jakoby łomżyńska policja brutalnie traktowała ,,gości" z Białegostoku.
Najbardziej agresywni zostali zatrzymani. Wśród nich 15 to nieletni. Ponad 30 szalikowców było pijanych - rekordzista miał we krwi 3 promile. W trakcie przeszukania autokaru policjanci znaleźli kilka butelek spirytusu. Jak dotychczas nie ma żadnych dowodów na to, że przyjezdni byli uzbrojeni w pałki bądź inne niebezpieczne narzędzia.
Po północy 62 białostoczan zostało zwolnionych. Autokar pod eskortą policji dojechał poza granice Łomży. Dwóch chuliganów pozostało w areszcie. Okazało się, że jeden z nich poszukiwany jest listem gończym przez Sąd Rejonowy w Białymstoku, a drugi to uciekinier z białostockiego zakładu poprawczego.
Pozostali uczestnicy zadymy też powinni liczyć się z sankcjami. Zostanie wszczęte postępowanie z art. 275 Kodeksu Karnego, który mówi o ,,braniu udziału w zbiorowisku publicznym którego uczestnicy wspólnie dopuszczają się gwałtów zamachu na osobę lub mienie".
Niewykluczone też że kłopoty będzie miał prezes Jagiellonii (Szeląg).
- Jak dotychczas dwie z przesłuchiwanych osób zeznały, że prezes Jagi kopał chłopca. To jednak nie oznacza, że tak było w rzeczywistości. Musimy przesłuchać wszystkich świadków.
12 X 1996
Do końca roku kibice nie będą wpuszczani na stadion białostockiej Jagiellonii, również przy pustych trybunach, ale tylko przez miesiąc będą grać zawodnicy ŁKS Łomża.
Ponadto dwa kluby mają w ciągu dwóch tygodni przedstawić program poprawy zachowania kibiców (Jagiellonia) i działaczy porządkowych (ŁKS).
21 X 1996
BUG WYSZKÓW: JAGIELLONIA
Jak poinformował nas w swej relacji Z. Bonalski z ,,Radia dla Ciebie" przed meczem zmobilizowano ogromne siły porządkowe na stadionie przy ul. Kościuszki mając w pamięci wydarzenia z Łomży. Aż 10 radiowozów eskortowało białostockich kibiców z dworca kolejowego.
31 X 1996
POWTÓRZONY MECZ ŁKS : JAGIELLONIA
Dlatego porządkowi i policjanci oraz najwierniejsi z wiernych kibice łomżyńskiego klubu, którzy zgromadzili się za ogrodzeniem obejrzeli żywy i ciekawy mecz. W czasie spotkania rozeszła się wiadomość, że w Wiznie zostały zatrzymane 3 autokary z białostockimi kibicami, ale policja nie potwierdziła tego faktu.
5 XI 1996
MECZE JAGIELLONII Z KIBICAMI
Wydział Wychowania i Dyscypliny Warszawskiego Okręgu Związku Piłki Nożnej zawiesił dnia 4 XI karę dla białostockiej Jagiellonii rozgrywania spotkań o mistrzostwo III ligi bez udziału publiczności. Zawieszenie będzie trwać 6 miesięcy.
25 XI 1996
LEGIONOWIA : JAGIELLONIA
Marna to była pociecha dla 20 wzorowo zachowujących się fanów Jagiellonii. Ich ulubieńcy przegrali i na punkty będą musieli czekać do wiosny.
15 IV 1997
Bijatyka na stadionie w Hajnówce podczas meczu Genticus : OS i R Hajnówka. Pijani goście zaczęli robić awanturę, kilku miało szaliki Jagiellonii.
8 IX 1997
W tym dniu o tej samej godzinie rozgrywane były dwa spotkania grała Jagiellonia na, której było 800 widzów i grał Hetman, którego przyszło obejrzeć 600 osób.
20 X 1997
ORLĘTA RESZEL : JAGIELLONIA
Po raz kolejny swoją głupotą popisali się pseudokibice Jagiellonii, którzy wdali się w bójkę z policjantami.
4 XII 1997
Kibice zapowiedzieli, że tym razem tak łatwo działaczom nie odpuszczą. Założyli komitet protestacyjny przeciwko działalności w Jagiellonii prezesa Szeląga. W postulacie, który złożyli w siedzibie klubu domagają się min zawarcia umowy z trenerem Mojsiuszką, wyjaśnienia związków klubu z firmą ,,Sułtan" i dymisji Szeląga.
W. Baranowski znany sympatyk Jagiellonii nie krył rozczarowania: W czasie rządów obecnych władz Jagiellonii w klubie doszło tylko do sytuacji negatywnych - zarówno pod względem sportowym jak i sytuacji gospodarczej. Klub spadł z II ligi do III, a co gorsza stracił wszelkie przychody.
5 XII 1997
KIBICE PRZYGOTOWALI TACZKĘ DLA PREZESA
Wczoraj w siedzibie Jagiellonii kilkudziesięciu kibiców domagało się dymisji prezesa tego klubu. Fani Jagi przybyli wczoraj z taczką, na której chcieli wywieść prezesa. Chwilę po godzinie 13 do sali konferencyjnej przyszli kibice Jagiellonii i wręczyli członkom zarządu postulaty. Po zapoznaniu się z nimi wiceprezes Z.Szalecki stwierdził: Nie widzę dalej możliwości pracy w klubie. Z dniem dzisiejszym podaję się do dymisji. (w styczniu nowym prezesem m.in. dzięki naciskom kibiców został M.Mojsiuszko)
4 V 1998
ŁKS : JAGIELLONIA
Na meczu tym było obecnych 200 fanów Jagiellonii.
22 VI 1998
JAGIELLONIA : LEGIONOVIA - SPADEK DO IV LIGI
Równie fatalnie co Jagiellonia pożegnali się z III ligą jej kibice, którzy po meczu demolowali własny stadion, próbowali pobić piłkarzy z Legionowa (w sumie zatrzymano 15 dzikusów - jeden policjant został ranny).
27 VI 1998
STADION JAGIELLONII ZAMKNIĘTY
Jak informowaliśmy po meczu z Legionowią pseudokibice wszczęli bójkę z policją i zdemolowali ławki. Wydział Dyscypliny Warszawa OZPN podjął decyzję o zawieszeniu stadionu przy Jurowieckiej do czasu wyjaśnienia sprawy. Prezes Mojsiuszko stwierdził, że nie dotarła do niego ta wiadomość. Szkoda, że warszawski OZPN tak rygorystycznie nie podchodzi do wszystkich zajść jakie mają miejsce na stadionach w naszym regionie. Oczywiście zachowanie kibiców było negatywne ale kara jest za wysoka. Wątpię aby ktoś nas teraz przyjął na swój obiekt z takimi kibicami.
14 VIII 1998
NA JUROWIECKIEJ Z KIBICAMI
Działacze Jagiellonii gościli wczoraj w Warszawie i udało się odwiesić warunkowo karę zamknięcia stadionu.
19 X 1998
POWIATOWCY KONTRA ŚLEDZIE
Wybita szyba w jednym samochodzie oraz 10 zatrzymanych przez policję chuliganów to efekt rozgrywanego wczoraj meczu ŁKS - Jagiellonia.
Mecz zaczął dostarczać emocji na długo przed rozpoczęciem. Działacze z Łomży podjęli decyzję aby nie wpuszczać kibiców z Białegostoku na stadion w Łomży. Ostatecznie jednak około 20 osobowa grupa białostoczan weszła na stadion i w otoczeniu policjantów i ochroniarzy obejrzała mecz.
Atmosfera meczu sprawiła, że łomżyniacy wyjątkowo licznie stawili się na stadionie. Była wśród nich grupa młodzieży z ogromną flagą w czerwono - biało - czerwonych kolorach barwach ŁKS. Większość miała twarze zasłonięte chustami i kominiarkami.
Ich wycieczka w stronę trybuny zajmowanej przez nielicznych białostockich fanów była najdramatyczniejszym momentem przed rozpoczęciem gry. Fani ,,Jagi" zdjęli koszule i ruszyli do starcia. Obie strony powstrzymał kordon ochroniarzy.
Grupy rozeszły się na swoje miejsca i zaczęły popisy wulgarnych okrzyków i przyśpiewek. Tylko ,,śledzie" i ,,powiatowcy" nadają się do przytoczenia. Łomżynianie nie oszczędzali nawet wychodzących na boisko piłkarzy Jagiellonii mimo próśb uciszania działaczy ŁKS.
Łobuzy w barwach ŁKS jeszcze kilkakrotnie próbowały zaatakować białostoczan, ale policja skutecznie ich powstrzymywała. Uszkodzili samochód z oznaczeniami TV Białystok. Według informacji po meczu zatrzymano 10 łomżan. Po meczu chuligani zaczęli demolować stadion.
11 XII 1998
TYLKO JAGIELLONIA!
Wczoraj podczas walnego zebrania nie doszło do fuzji najstarszego białostockiego klubu z Wersalem Podlaskim. Działacze obu piłkarskich IV ligowców będą w najbliższym czasie prowadzić negocjacje. Do zakończenia rozgrywek obie jedenastki będą grać pod swoimi starymi szyldami. Za tym byli kibice Jagi. Wczoraj licznie przybyli do hali przy ul Jurowieckiej , w której odbywało się walne. Szalikowcy nie kryli swego stanowiska: Jagiellonia musi być! Zgodnie twierdzili - Żadnej innej nazwy nie przyjmujemy ,,Zarząd Hetmana Jagiellonia sprzedana" taki napis wymalowali na ścianie hali przy ul. Jurowieckiej.
- Jestem zaskoczony sytuacją zaistniałą poza zebraniem - mówił dyr. Jagiellonii Henryk Pasierski - Z kibicami którzy za Jagiellonię oddaliby życie ciężko jest prowadzić rzeczowe rozmowy. Wymuszanie na nas pewnych decyzji szantażowanie jest niegodne.
- Nie będzie nikt zmieniał nazwy klubu, nie chcemy żadnego Wersalu w nazwie - krzyczeli kibice. Dlaczego akurat skojarzyli obecny zarząd klubu z Hetmanem? Ano dlatego, że szkoleniowcem Hetamana był do niedawna Mojsiuszko, a w klubie tym pracował obecny dyrektor Jagiellonii.
Do końca rozgrywek pozostanie nazwa Jagiellonia - zapewnił Mojsiuszko. Za pośrednictwem sympatyka Jagiellonii Wojciecha Baranowskiego były sponsor Jagiellonii W. Dąbrowski przekazał list otwarty do zebranych. Zarzucił w nim obecnemu prezesowi M. Mojsiuszce, iż jego działalność prowadzi do ,,końca klubu BKS Jagielllonia" jako klubu sportowego'.
28 XII 1998
Tuż przed świętami szalikowcy Jagiellonii przybyli do hali przy ul Jurowieckiej by zaprotestować przeciwko fuzji Jagiellonii z Wersalem. Spośród klubu kilkudziesięciu fanów przemaszerowało przez miasto pod siedzibę Wersalu.
4 II 1999
LEGIA, WISŁA I WIDZEW W BIAŁYMSTOKU
Jeśli komuś powiemy, że w jednym miejscu spotkają się kibice Wisły, Widzewa i Legii i nie dojdzie do gigantycznej bójki to niechybnie narazimy się na śmieszność, a jednak.
Działacze Jagiellonii wspólnie z kibicami ,,żółto-czerwonych" wpadli na pomysł zorganizowania piłkarskiej imprezy dla kibiców ,,Bezpieczny stadion" bo taką nazwę będzie nosić turniej, który odbędzie się w hali przy ulicy Jurowieckiej.
- Ufamy ludziom którzy do nas przyjadą, wierzymy, że nie będzie żadnych awantur.
Zapewniamy, że nie będzie żadnych zajść. Kibice przyjeżdżają na nasze zaproszenie pograć w piłkę, a nie się bić. Zapraszamy na sobotę wszystkich sympatyków futbolu- powiedział nam Robert Błaszko od lat kibic Jagiellonii jeden z organizatorów. Gr I - Motor, Jagiellonia, Zagłębie Sosonowiec, Gr II - Legia, Wisła, Widzew. Zwycięzcy otrzymają puchar prezesa Jagiellonii - M. Mojsiuszki.
8 II 1999
SAMI WYMIERZYLI SPRAWIEDLIOWOŚĆ
Zwycięstwem Jagiellonii zakończył się sobotni turniej piłki nożnej kibiców ,,Bezpieczne hale i stadiony". Niestety hala przy ul Jurowieckiej nie była w pewnym momencie bezpieczna. Imprezę przerwała kilkuminutowa bitwa. Stało się to tuż przed 14. Do meczu przygotowywali się piłkarze Legii i Wisły. Nagle jeden ze stołecznych zawodników został opluty z balkonu przez prawdopodobnie miejscowego chuligana (nie był to kibic Jagiellonii). Dostrzegli to Legioniści siedzący po przeciwnej stronie balkonu i ruszyli ,,ukarać" winowajcę. Musieli jednak przedzierać się przez sektor zajęty przez fanów Jagiellonii. Po, krótkiej przepychance z Jagiellończykami dopadli winnego oplucia i pięścią wymierzyli sprawiedliwość (dostał również od kibiców Jagiellonii). Niestety w tym momencie bili się już prawie wszyscy w hali. Jednemu z Wiślaków były zawodnik Jagiellonii M. Sowiński odebrał siekierę. Na miejscu bójki pojawili się ochroniarze, którzy czekali w sali konferencyjnej. Nie mieli jednak zbyt wiele do pracy bowiem do bijących się przemówił ,,Bosman" najsłynniejszy prawie 40 letni kibic Legii. Co wy k.... robicie, przestańcie, przestańcie, przyjechaliśmy tu grać, a nie walczyć krzyczał. Jego autorytet który docenia wielu polskich kibiców podziałał. Wkrótce walkę przerwano i zawody dokończono. Zaraz po bójce kibice Jagiellonii i Legii przeprosili się.
W finale gospodarze pokonali po dramatycznym meczu przyjaciół z krakowskiej Wisły 6:4.
W trakcie turnieju kibice zawarli pakt o nieagresji (na reprezentację - powiedział Rafał Kozłowski). Wyraźnie zadowolony z Białegostoku wyjechał Bosman. Turniej poza tym incydentem był wspaniały, oprawa również. Takie imprezy przynoszą frajdę dla kibiców. Szkoda, że jeden niezrównoważony człowiek mógł doprowadzić do tragedii. Na szczęście znalazło się kilku starszych chłopaków z różnych klubów, którzy zażegnali niebezpieczeństwo. Nie chciałbym żeby mój dorastający syn wyjechał któregoś razu ze stadionu z nożem w plecach. Czy jestem dla kibiców Legii autorytetem? Nie wiem. Z pewnością większość mnie szanuje.
12 IV 1999
STP ADIDAS SUWAŁKI : JAGIELLONIA
Działacze STP Suwałki bardziej od piłkarzy obawiali się kibiców i przygotowali nie stosowane zwykle w Suwałkach środki bezpieczeństwa. Czuwała policja, straż miejska, agencja ochrony, straż pożarna i karetka. Autokarowi wiozącemu kilkudziesięcioosobową grupę kibiców Jagiellonii towarzyszyła policja.
27 IV 1999
JAGIELLONIA Z WERSALEM
Ostatecznie doszło do powstania Sportowej Spółki Akcyjnej - Jagiellonia Wersal Podlaski. Ważne dla kibiców było, że na pierwszym miejscu dalej widniała nazwa Jagiellonia.
|